.

piątek, 22 czerwca 2012

Rozdział 33


Pomimo, że była połowa grudnia było całkiem ciepło. Promienie słoneczne wprawdzie niezdarnie przebijały się przez szarą powłokę chmur na niebie, ale wszyscy wpadli już w świąteczną gorączkę zakupów, która podwyższała temperaturę. Do świąt zostało zaledwie 4 dni i na ulicach zaczęły pojawiać się świąteczne lampiony a w szkole nawet choinka. Chłodny wiatr wiejący od strony Kanady lekko kołysał drzewami strzepując z gałęzi płatki śniegu. W ostatnim czasie spadło 30 cm śniegu, tak, więc wyjścia ze szkoły były koszmarem choćby z powodu ciągłych wojen na śnieżki, przez które wracałam do domu cała przemoczona. Najczęściej było tak, że co się trochę podleczyłam i wróciłam do szkoły, to po powrocie znów gorączka i katar i dwudniowy pobyt w domu przed telewizorem. Leczyłam się domowymi sposobami i żyłam na środkach odpornościowych.
- Chealsy dość tego. – Ojciec uderzył pięścią w stół.
Spojrzałam na niego zszokowana znad miski płatków, w której gmerałam od kilku minut, pozorując jedzenie.
- Masz iść do lekarza. – Rozkazał
- Tato, to zwykłe przeziębienie. – Odchrząknęłam.
- Ale nieleczone przeziębienie może okazać się bardziej poważne niż ci się wydaje. Jutro z samego rana masz iść do przychodni.
- Ale…
- Żadnego, ale. Mam cię zaprowadzić tam za rączkę jak małą dziewczynkę? – Powiedział z ironią.
Wróciłam do jedzenia.
- Tak, więc widzisz jutro rano masz się zbadać. Niech ci lekarz przepisze porządne leki i już.
- To normalne, że wszyscy chorują. – Wyjaśniłam patrząc na niego.
- Właśnie chyba nienormalne. – Spojrzał spode łba. – I nie dyskutuj ze mną.
Super. Argument na wszystko. Wywróciłam oczami, po czym odstawiłam prawie nietkniętą miskę z powodu braku apetytu i poszłam na górę. Przez moje ciągłe nieobecności w szkole całe dnie siedziałam praktycznie nad lekcjami z nadzieją, że uda mi się nadrobić rosnące wciąż zaległości. Pocieszał mnie jedynie fakt, że nie tylko ja byłam ciągle chora. Lizzy również siedziała praktycznie cały czas w domu tyle, że była w lepszej sytuacji ode mnie, bo odwiedzał ją codziennie Dean. Do mnie, co jakiś czas zaglądała Amy, która siedziała do wieczora i starała się wytłumaczyć mi matmę, albo Dave, który znowu robił za korepetytora z hiszpańskiego. Nie narzekałam na brak rozrywki ani znajomych. Brakowało mi raczej Spencer’a, który przesiadywał w szkole z Emily, która dziwnie w ogóle nie tyła. Była cały czas chuda jak patyk i spokojnie mieściła się w obcisły strój cheeledarki. Czasem, szczególnie widząc z rana idących znajomych do szkoły, miałam wrażenie, że znów wszystko wymyka mi się spod kontroli a ja bezczynnie siedzę w domu i nic nie robię. To niesamowite jak czasami silne są uczucia. Czuje wtedy, że to ja sama czasem jestem przez nie kontrolowana. Mogłabym w sumie zadzwonić do Spencer’a z prośbą o wytłumaczenie choćby angielskiego, ale znów nachodziły mnie wyrzuty sumienia, że zbyt bardzo się narzucam. Nie wiem czy powinnam się cieszyć, ale napisał mi na tablicy na FB „Szybkiego powrotu do zdrowia J”, przez co podniósł mnie trochę na duchu.
Co do Lauren, która bała się powiedzieć rodzicom o ciąży przed ślubem, to wreszcie wyjawiła sekret parę dni temu. Philip był lekko zszokowany i na początku nawet nie wiedział czy ma się cieszyć czy płakać, to z minięciem paru dni przekonał się do nowego doświadczenia i skakał wokół Lauren, spełniając każdą jej zachciankę. Rodzice dziewczyny szczególnie mama, nie mogła już doczekać się narodzin wnuka. Po dowiedzeniu się zaczęła płakać z radości i dziękować Bogu że nie zostanie sama na starość i będzie miała kogo rozpieszczać. Rodzice chłopaka zaś nie byli tak łaskawi i bulwersowali się, że na dziecko jeszcze za wcześnie a ich syn nie będzie mógł spełniać swoich ambicji zawodowych. Na szczęście obie strony doszły do porozumienia i babcie obiecały pomóc przy dziecku. Dziadkowie zaś postanowili, że najlepiej byłoby młodym zbudować jakiś oddzielny dom i praktycznie od zaraz snuli plany na temat budowy. Cieszyłam się ze szczęścia Lauren chociaż życie jednej nie jest usnute ciągłymi problemami. Ja zaś na każdym zakręcie borykałam się z nowymi kłopotami. Pierwszym okazała się rozmowa z ojcem na temat przyjazdu matki. Najpierw wykrzyczał mi w twarz, że bawię się w dorosłą i, że sama podjęłam już decyzję a on uważa, że to stanowczo za szybko. Dodatkowo powiedział, że nie ma ochoty udawać, że darzy sympatią swoją byłą żonę i, że miał nadzieję, że chociaż raz spędzi on święta tak jak on chce. Na te słowa ja znowu wybuchłam mówiąc mu, że jest egoistą i nie liczy się z moim zdaniem, bo to moja matka i jeśli tak bardzo chce to może spędzić te święta sam a ja zaś będę się świetnie bawić na Florydzie. Ojciec po usłyszeniu tych słów jakby lekko złagodniał. Chyba przestraszyła go wizja samotnie spędzonych świąt. Tak, więc umówiliśmy się, że mama przyjeżdża tu tylko w gości i z okazji świąt ma być dla niej miły, bynajmniej starać się. Po 4 dniach wyjedzie i zobaczą się dopiero na Wielkanoc. Zapewniłam go, że Maggie naprawdę zmieniła się na lepsze i nie przypomina starej siebie. Ojciec po długich namowach przystał na tę propozycję po czym wyszedł na dwór. Chyba musiał ochłonąć i pogodzić się z myślą, że po raz kolejny spędzi Boże Narodzenie z żoną. Ja w głębi ducha cieszyłam się ale z drugiej strony martwiłam, bo z pewnością zawiodę osobę, której obiecałam przyjazd na Florydę. Osobą tą był nie kto inny jak Lewis, który czekał na moje odwiedziny. No cóż może to i lepiej, że jednak się nie spotkamy. Ominie mnie przynajmniej tłumaczenie, dlaczego nie raczyłam odpisywać na sms.
Tak właśnie spędzałam dni, kiedy byłam sama w domu a na dodatek chora. Potrafiłam przesiedzieć całe dnie na kanapie, rozmyślać i analizować każde wydarzenie z ostatnich tygodni. Kończąc jednak te moje wywody sięgnęłam za telefon i zadzwoniłam do przychodni. Termin był wolny akurat na jutro rano na 10.00. Stwierdziłam, że skoro będę w mieście to od razu zrobię świąteczne zakupy. Odłożywszy telefon poszłam do kuchni skąd wyjęłam notes i długopis po czym usiadłszy na szafce spisałam listę zakupów, które jutro muszę kupić. Najważniejszym elementem był oczywiście indyk z pieczonymi ziemniakami. Na deser postanowiłam razem z mamą upiec ciasto owocowe, które miałyśmy w zwyczaju robić co roku. Co do choinki, która powinna stać już od Święta Dziękczynienia, to wyjątkowo w tym roku zostawiłam to na sam koniec. Ustaliłam z tatą, że on kupuje w tym roku prawdziwą choinkę, nie żadne sztuczne choinko podobne drzewko, a ja zajmę się kupnem bombek i dekoracji. Zostawiłam mu jedynie frajdę z wieszania świecidełek dookoła domu. Z tego co zauważyłam, to w tym mieście akurat wszyscy dużą wagę przywiązują do dekorowania domów. Powiedziałabym wręcz, że w pewnym sensie ze sobą rywalizują. Skończywszy pisać listę oderwałam kartkę z notesu i poszłam na górę. Położyłam ją na biurku razem z wcześniej przygotowanymi niezbędnymi dokumentami do jutrzejszego lekarza. Następnie udałam się do łazienki, gdzie wzięłam prysznic a potem przebrana w piżamy położyłam się do łóżka. Nastawiłam zegarek na 7:00 rano, bo droga do miasta zajmie mi niecałą godzinę a jeszcze trzeba się rano wyszykować. Nagle coś zaczęło mi wibrować pod poduszką. Podniosłam się gwałtownie i wyjęłam telefon, na którego wyświetlaczu widniało imię Amy.
- Halo? – Odebrałam chrypiącym głosem.
- Hej tu Amy. Nie obudziłam cię? – Spytała niepewnie.
- Nieee. Dopiero się położyłam. Coś się stało?
- Właściwie to nic. Tak tylko pomyślałam, że w weekend święta no a ja jeszcze nie mam prezentów. I tak już mało ludzi chodzi do szkoły. A, że Lizzy jest chora to może masz ochotę jutro ze mną jechać? – Dziewczyna była wyraźnie podekscytowana.
- Wiesz… - Odparłam lekko zakłopotana. – Miałam jutro jechać do lekarza, bo mam wizytę na 10:00 i potem właśnie miałam pojechać po prezenty i wszystkie rzeczy ale jeśli chcesz to możemy pojechać razem. – Zaproponowałam.
- Brzmi nieźle. – Odparła.
- To będę o 9.00 pod twoim domem.
- Okej papa. – Dziewczyna rozłączyła się.
Od ostatniego szlabanu ograniczyłam rozmowy przez telefon, żeby nie kusić losu. Rozmowa zajęła zaledwie 5 minut a bez problemu wszystko omówiłyśmy. Odłożyłam z powrotem telefon i położyłam się spać.
O świcie obudził mnie dźwięk budzika, którego bezmyślnie wyłączyłam. Obudziłam się równo po godzinie i nie ociągając się pobiegłam do łazienki. Umalowałam się w ekspresowym tempie, uczesałam a następnie ubrałam. Do torby wrzuciłam leżące dokumenty i pare kosmetyków. Łóżko nakryłam narzutą a rolety odsłoniłam do połowy. Zbiegłam szybko na dół i spojrzałam na zegarek, którego wskazówki zbliżały się do godziny 9:00. Z lodówki wyjęłam jogurt i jabłko, które jadłam w pośpiechu zakładając kurtkę. Wybiegłam z domu i wsiadłam do lodowatego samochodu. Modliłam się, żeby silnik nie spłatał mi figla i od razu zapalił. Wszystko poszło na szczęście po mojej myśli i w ciągu 10 minut byłam pod domem Amy. Zatrzymawszy się pod domem zatrąbiłam i za chwilę zza drzwi wyłoniła się Amy.
- Hej. – Powiedziała zamykając drzwi.

- No sieema. – Ruszyłam powoli.
- Jak się czujesz? Lepiej coś? – Spytała.
- Teoretycznie dobrze, ale ojciec uparł się, że koniecznie musi mnie osłuchać lekarz. – Wywróciłam oczami.
- Oj martwi się o ciebie.
- Dobra dobra. Co za dużo to nie zdrowo. – Westchnęłam. – A jak tam w szkole? – Zmieniłam temat.
- Nuuuuudy. Każdy ma już bzika na punkcie świąt i szczerze mówiąc niektórzy to czasami mnie przerażają, bo nie można już na żaden inny temat z nimi porozmawiać. – Powiedziała z wyrzutem.
Zaśmiałam się.
- No a jak tam nasza para?
- Emily i Spencer? Hm… - Zamyśliła się. – Emily od paru dni nie widzę w szkole. Pewnie też chora, choćby przez ostatnie wylądowanie w śniegu. – Parsknęła.
- Jak to?
- Wychodziła ze szkoły i paru chłopaków ją natarło. Ta zaczęła się drzeć, że jest w ciąży i w ogóle…. – Pokręciła głową. – Najśmieszniejszym faktem jest to, że Spencer przyglądał się wszystkiemu i nic nie zrobił, przez co Emily jeszcze bardziej była sfrustrowana.
- No to ładnie. Współczuje chłopakowi. Pewnie miał potem niezły wykładzik. – Dodałam.
- Jak tam przygotowania w domu? – Spytała.
Westchnęłam i spojrzałam na nią spode łba.
- Czyli widzę, że nienajlepiej. – Przygryzła wargę.
- Postawiłam na swoim i jednak mama do nas przyjedzie w święta. Co nie zmienia faktu, że w tym roku wszystko jest na mojej głowie. Dzisiaj dopiero będę kupować jedzenie, prezenty i dekoracje. Nie wiem jak się z tym wszystkim wyrobię ale no trzeba…
- U mnie to moja mama się tym zajmuje. Ja z Tommym tylko cukierki wieszamy na choinkę i zostawiamy mleko z ciastkami dla św. Mikołaja. – Zaśmiała się.
- Ej św. Mikołaj istnieje. – Powiedziałam z sarkazmem.
- I Rudolf też. – Dodała po czym zaśmiałyśmy się chórem.
Po upływie niecałej godziny dojechałyśmy na parking. Wyszłyśmy z samochodu i skierowałyśmy się do przychodni. Weszłyśmy przez główne drzwi, po czym podeszłam do kontuaru gdzie siedziały recepcjonistki.
- Dzień dobry. Jestem zapisana na godzinę 10:00 do internisty. – Zwróciłam się do kobiety.
- Dla kogo dobry to dobry. – Mruknęła podnosząc głowę znad sterty papierów. – Nazwisko? – Westchnęła.
- Mein. Chealsy Mein.
- Jakiś dokument? – Spojrzała na mnie z niechęcią.
Kobieta o imieniu Berta, nie była chyba zadowolona ze swojej pracy i na pewno nie robiła zbyt dobrej atmosfery w przychodni. Siedziała zgarbiona przy biurku zajadając donata w różowej polewie i wiórkami kokosowymi. Po dostarczeniu ubezpieczenia i paru innych rzeczy kobieta łaskawie wskazała mi gabinet 113 znajdujący się na końcu korytarza. Wspólnie z Amy poszłyśmy, więc pod wyznaczone miejsce i usiadłyśmy w poczekalni. Z głośników leciały kolędy a w rogu korytarza stała malutka sztuczna choinka ubrana całkowicie na biało. Z nudów sięgnęłam po ulotki stojące na stoliku obok. Po tytułach niektórych naprawdę dało się stwierdzić, że wszystkich ogarnął szał świąt. „Święty Mikołaj dostawcą dzieci”, „Niechciana ciąża niczym nietrafiony prezent”, „Dodatkowe kilogramy w święta? Pierwsze oznaki ciąży”. Zaczęłam się zastanawiać, czy aby dobry gabinet wskazała mi kobieta, bo być może siedzimy na oddziale położniczym. Okazało się jednak, że gabinet obok to gabinet ginekologiczny i obecność ulotek jest uzasadniona. Odłożyłam broszurki i czekałam na swoją kolej. Nagle z gabinetu obok usłyszałam donośny głos dziewczyny.
- Jak to dziecko zniknęło?! – Krzyknęła.
Spojrzałam na zdezorientowaną Amy, która była równie zszokowana co ja.
*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*
Hah jakbyście zauważyli zmieniłam wygląd bloga, bo pomyślałam, że skoro lato to musi być pogodniejszy a po drugie tamten już mi się znudził.
Jestem zadowolona z rodziału i jest dosyć długi. Zaczynam powoli pewne sprawy wyjaśniać, tak żeby zdążyć przynajmniej z połową do mojego wyjazdu. Następny rozdział dodam jak będzie aż 70 komentarzy a licznik odwiedzin dobije do 40 000! Uhuhuhu Wymagania mam :)
Miłego czytania :)
Tumblr_m6178xzisk1rz9vb1o1_500_large

Tumblr_m615mphayk1r5j5ngo1_500_large

93 komentarze:

  1. Łołołoł. Coś podejrzewam wyjaśnienie z ciążą Emily :D Siedziałam przed laptopem z włączonym bloggerem i czekałam aż dodasz rozdział. Nowy wygląd mi się bardzo podoba, jest delikatny. Mam nadzieję że szybko dodasz jakiś rozdział, ponieważ uwielbiam czytać twojego bloga!
    Pozdrawiam,
    Margo.

    http://lets-go-summer.blogspot.be/

    OdpowiedzUsuń
  2. Co do wyglądu jest świetnie!
    Rozdział zajebisty zresztą jak zawsze...
    Zapewne tą krzyczącą w gabinecie będzie Emily! Obyyy...
    no nic czekam na kolejny i mam nadzieję ze pojawi sie jak najszybciej:***
    Zapraszam do siebie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mwahahahah, będę pierwsza ;D
    Rozdział jak zwykle świetny, Kocham czytać to co piszesz ♥ Nie będę ci spamować, więc życzę tylko, żeby kolejny by jak najszybciej i ciekawa jestem *-*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mee a nic się u mnie nie wyświetlało. Trudno, będę trzecia xd

      Usuń
  4. to się narobiło ;o
    nowy wygląd fajny :D
    a teraz sobie poczekam na Lewisa , który pokomplikuje wszystko jeszcze bardziej
    do następnego ;*

    OdpowiedzUsuń
  5. super, bardzo mi się podoba mam nadzieję że sprawa ze Spencerem się szybko wyjaśni ;) z niecierpliwością czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam przeczucie, że tą dziewczyną jest Emily ;) W końcu nic by nie stało na drodze ku szczęściu Chealsy i Spencera ;)
    Rozdział oczywiście świetny. Ciekawe, czy nie okaże się, że Cheals jest chora albo coś w tym stylu? Hm...
    No nic, wiem że znów napiszesz świetny rozdział :) Więc czekam na niego i nie mogę już się doczekać :*
    P.S. Wygląd bloga bardzo mi się podoba ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Proszę, proszę, proszę niech Cheals spotka się z Lewisem. Strasznie za nim tęsknię. :) Piszesz niesamowicie! Już nie mogę się doczekać kolejnego rozdziału! Pisz jak najszybciej.
    Twoja fanka:
    -A. xoxo

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezuu! Czekam z niecierpliwością na następny!
    http://eysoulsister.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Znakomity rozdział ;) Uwielbiam twój blog ♥
    Ann

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja tylko czytam, rzadko komentuję! Ale ja zobaczyłam, że musi być aż 50 komentów to proszę oto jestem! :)
    Świetnie piszesz! Emocje, uczucia wszystko jest!
    Nic dodać, nic ująć! Czeeeekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  11. Super jest ten blog :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Obłędny . No dziewczyno , rozdział super . Tylko pogratulować talentu ! XD

    OdpowiedzUsuń
  13. zajebiście;d mam nadzieję że w gabinecie będzie Emilly :d hahahaha

    talenciara ; *

    OdpowiedzUsuń
  14. Nareszcie nowy rozdział, czekałam już na niego od rana :D
    Nie mogę się już doczekać kiedy Cheals będzie ze Spencerem :))
    Teraz czekamy na nowy rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  15. Codziennie wchodzę i sprawdzam czy jest nowy rozdział i spotkała mnie bardzo miła niespodzianka ;) suuper rozdział ;*

    OdpowiedzUsuń
  16. Wygląd - fantastyczny! Bardzo mi się podoba :)
    Uhuhu.. czyżby tam w tym gabinecie to była Emily? Nie zdziwiłabym się.. No czyli wszystko zaczyna się wyjaśniać.. Jak zawsze z resztą, opisałaś wszystko rewelacyjnie ;* Aż chce się czytać ;)) Czekam na następny <3

    OdpowiedzUsuń
  17. coś mi się zdaje, że jednak coś nie będzie tego dziecka Emily i Spencer'a i bardzo dobrze ; DD
    jeżeli wszystko tak się potoczy to mam wielką nadzieję, że w końcu Chealsy uda się zdobyć serce Spencer'a. ; ]]
    rozdział rzeczywiście świetny, też bym była z niego zadowolona.
    czekam na next'a i gorąco pozdrawiam.♥♥

    OdpowiedzUsuń
  18. Świetny!:D
    Czyż by to była Emily w tym gabinecie? :DD ;>
    Czekam na kolejny.:*

    OdpowiedzUsuń
  19. BOSKII <3 Kocham , po prostu kocham te twoje opowiadania :)
    Czekam na nexta ;p

    OdpowiedzUsuń
  20. Niesamowite, a ta końcówka. Czyżby Emily poroniła ? :D
    Z niecierpliwością czekam na nowy :)
    + zapraszam na swojego 2 bloga, gdzie pojawili się bohaterzy, a niedługo znajdzie się prolog.
    http://three-meters-above-the-sky-x.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  21. Te opowiadania są genialne.!
    Zapraszam do mnie;D
    http://mylifemydream-glambishion.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny rozdział , nie moge sie doczekać następnego . :) x

    OdpowiedzUsuń
  23. Super... czekam na kolejny

    OdpowiedzUsuń
  24. Super :D Tylko trochę mało dzieje się z Spencerem i Chealsey :D
    Ale rozdział jak zawsze swietny.
    Coś mi się zdaje, że ten krzyk ..to bd Emilyy :D
    Czekam na nexta.

    OdpowiedzUsuń
  25. Ja chce Scotta <3

    OdpowiedzUsuń
  26. O ja! Emily, weź wsiądź do przyczepy, odczep się i odjedź :) Kocham to opowiadanie! Pisz szybko nexta ;)

    no-more-fears-no-more-crying.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  27. świetnie piszesz :) oby tak dalej

    OdpowiedzUsuń
  28. chyba najlepszy rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  29. ja tez tak chce pisać !! a co do rozdziału przypuszczam, że była to Emily,

    OdpowiedzUsuń
  30. No i kolejny prześwietny rozdział jak zwykle ;D
    Czekam na nastepny z niecierpliwością :*
    Pozdrawiam i w wolnej chwili zapraszam do siebie: http://he-takes-your-hand.blogspot.com i http://we-will-always-love.blogspot.com/ :D

    OdpowiedzUsuń
  31. Ojaaa, ale się zaczytałam :D Fajniuchny rozdział, jeden z najlepszych :D Ale cholera, co jest z tym dzieckiem?! Czekam na wyjaśnienia.

    OdpowiedzUsuń
  32. Voldemort to zakazane imię .Oglądałam wczoraj: Harry Potter i kamień filozoficzny . Za tydzień będzie druga część . Roździał zaje...
    Czekam na nn
    Pozdro i do nn roździału !!

    OdpowiedzUsuń
  33. Świetny rozdział ;) Muszę przyznać, że rozśmieszyła mnie końcówka rozdziału...haha więc Emily raczej nie jest w ciąży!! Yay!! Już nie mogę doczekać się next'a ;D

    OdpowiedzUsuń
  34. kiedy następny rozdział ?

    OdpowiedzUsuń
  35. no no... spisałaś się !!! ♥ ;] czekam na next`a... ;p


    Powodzenia<33

    OdpowiedzUsuń
  36. Komentujemy bo chcę następnego!!!:D

    OdpowiedzUsuń
  37. 50!!
    DODAWAJ NASTĘPNY!!;)

    OdpowiedzUsuń
  38. OJA!
    Już nie wiem co tu komentować.
    Bo czytając twoje blogi..
    Czuję się cudownie!
    Kocham Cię za to, że tak
    genialnie piszesz!
    zapraszam do siebie! ->http://hungry-for-affection.blogspot.com/ -Blanca xx

    OdpowiedzUsuń
  39. bosko!! chcę więcej !

    OdpowiedzUsuń
  40. Świetny <3
    czekam na następny :******
    Spencer'owa

    OdpowiedzUsuń
  41. Ech kurde zakochałam się w TWOICH rozdziałach :*
    Nawet nie ma co tu dużo komentować... rozdział genialny a TY masz talent do pisania !
    czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  42. Ohohoho myślę, że to dziecko to Emily zginęło, o skakałbym po pokoju gdyby tak było.. :D
    I wtedy Chels mogłaby być ze Spencer'em, ahhh czyż to nie cudowne?
    Czytam rozdział ja już myślę, że mamy grudzień, a nie czerwiec, a tu czytam, że wystrój bloga jest letni i wróciłam na ziemię.. Oh z resztą nie ważne.. :P
    Mój komentarz 54! Jeszcze 6 :D O jakże czekam na następny rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Po prostu brak mi słów, jesteś naprawdę wspaniała ;)

    OdpowiedzUsuń
  44. Rozdział świetny. Motyw z ciążą fajny. Zasiałaś nim tajemnicę ( bo teraz nie wiem, czy Emily jest czy nie jest w ciąży).Pomysły też. Ładnie wszystko opisane.
    No cóż. Nie wiem. Czekam na więcej.

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  45. trololo kolejny rozdział trololo.
    Udawaną ciążę wyczuwam. ;D Chociaż to było już od dawna wiadome ( jak dla mnie xD). Czekam na nexta.
    Nie ładnie tak szantażować,wiesz.? :<

    OdpowiedzUsuń
  46. Jak ja bym chciała zeby byl jakis dreszcztk emocji ze Spencerem i Lewisem w rolach głównych.... no chciaż jeden rozdzial albo dwa... prosze..... A ten rozdzial jak zawsze zarabisty, a Emily to klamczucha!!! I skończ związek Spencera i Emily.... Proszę.... :)

    OdpowiedzUsuń
  47. Świetny rozdział! Mam nadzieje ze Emily nie jest w ciązy :D

    OdpowiedzUsuń
  48. mam nadzieje ze to Emily była w tym gabinecie ;D ;) i żeby sie okazalo ze Emilny nigdy nie byla w ciazy i chciała nabrac Spencera na dziecko ;d uhuu ale by sie działo ;d haha
    a co do rozdziału to jak zwykle genialny ;d !!
    już sie nie moge doczekac kolejnego ;d będe wchodziła codziennie az będzie 40 000 ;d hahh ale sie rozpisalam ;d

    OdpowiedzUsuń
  49. heh :D ta w gabinecie to pewnie Emily ;) ( mam nadzieję ) rozdział ciekawy cieszczę się że na święta jednak przyjedzie mama Cheals

    OdpowiedzUsuń
  50. geniał, geniał, geniał, geniał, geniał, geniał i po raz ostatni GENIAŁ !! ;** boskie

    OdpowiedzUsuń
  51. rozdział świetny jak zawsze. ;> już się nie mogę doczekać następnego ! a co do wyglądu to świetny ;D

    OdpowiedzUsuń
  52. boskieeeeeeeeeeeeeeeeeeee !!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  53. Superrrrr !! Juz nie moge sie doczekac nastepnego !! <3 <3

    OdpowiedzUsuń
  54. AAAAAAAAAA KOCHAM SWIETA! <3
    Dodawaj szybko kolejny!

    OdpowiedzUsuń
  55. Mmm ♥ Widzę fanka Pottera? Ja też^^ Rozdział jest fantastyczny! ;D Jestem pewna, że teraz chcesz by Spencer i Emily się rozeszli? To dobrze ;D Czekam na kolejny rozdział! ;***

    OdpowiedzUsuń
  56. Świetny rozdział! Nie wiem co powiedzieć, masz naprawdę wielki talent do pisania takich opowiadań :D

    OdpowiedzUsuń
  57. Super rozdział :). Faktycznie, zawsze jak są święta to ludzi ogarnia mega mania :D. Czekam na nowy i zapraszam do siebie na 1d-offcamera.blogspot.com .
    Pozdrawiam xx.

    OdpowiedzUsuń
  58. Boski :D Szybko wstawiaj nastepny :)

    OdpowiedzUsuń
  59. Wowo ,jednym słowem C U D O W N Y <3333

    OdpowiedzUsuń
  60. Czyzby Emili ??? Oby... Bo ona musi byc ze Scottem i juz i koniec i obraze sie jak bd inaczej!!!!!!!! :////

    OdpowiedzUsuń
  61. zapraszam na http://www.eye-melodies.blogspot.com gdzie pojawił się siódmy rozdział, pozdrawiam Souris.

    OdpowiedzUsuń
  62. Zakończyć to w takim momencie ? Czekam na następnyy :D

    OdpowiedzUsuń
  63. http://loveelife-trzeci-wymiar.blogspot.com/
    Zapraszam na blog mojej przyjaciółki^^

    xOx Jestem tw fanką!

    OdpowiedzUsuń
  64. wow, niezły rozdział;) Czekam na następny;)

    OdpowiedzUsuń
  65. Fuck Yeah !
    Emily nie będzie w ciąży ! I to lubie ! * __ *
    Czekam na następny :)
    Pozdrawiam Wiki. <3

    OdpowiedzUsuń
  66. Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  67. No czekam na następny już warunki spełnione 70 komentarzy a nawet ponad, 40000 wejść na bloga a nawet ponad :D No to nic tylko czekać ;p

    OdpowiedzUsuń
  68. pojawił się 2 rozdział na hard-to-know.blogspot.com ;) zapraszam


    PS : ja dopiero jestem na 10 rozdziale xD

    OdpowiedzUsuń
  69. Mamy 83 komentarze o ponad 40000 odwiedzin :D DOOOOOOOOOOOOOODAAAAWAJ ! :DD

    OdpowiedzUsuń
  70. Warunek spełniony :D
    kiedy następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
  71. twoje wymagania sa spelnione
    kiedy dodasz nastepny
    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  72. kiedy nastepny rozdział ?
    bo ja się już doczekać nie mogę . ; )
    uwielbiam twojego bloga .

    OdpowiedzUsuń
  73. kiedy następny ? :D Kocham kocham kocham .♥

    OdpowiedzUsuń
  74. jest powyżej 70 komentarzy i 40000 wejść ! czekamy na kolejny bejbe ! ;***
    J.xx

    OdpowiedzUsuń
  75. kiedyy nastepny rozdziaaaaaaaaal??????? ;OO <3333

    OdpowiedzUsuń
  76. Hhaaaha. Widzisz? Masz już 90 komentarzy i licznik spełniony xd.
    Rozdział wyjątkowo dobry. Pisz tak dalej ;3

    OdpowiedzUsuń
  77. zapraszam gorąco i serdecznie na www.whole-heart.blogspot.com bo pojawił się 14 rozdział :D

    OdpowiedzUsuń
  78. Ta czcionka mnie dobija -.- A raczej moje oczy ;d

    Lewis wbije do tej uroczej wioski;d Czuje to w kościach ;d
    Gdzie jest Scott? Ale ją koooochał... taki z niego wierny chłopak że ja pierdziele;d
    Spencer mnie wkurza. Na maxa. Wiedział co Chealsy do niego czuje i sprytnie ją wykorzystał żeby się chwilowo zadowolić. Albo może się mylę?
    Możliwe, że Emily straciła dziecko. Byłoby bosko ;)) Śmiałabym się jakby z gabinetu wyszła mama Amy. Ojciec Chealsy był ostatnio lekko nieobecny. Wszystko możliwe.
    Ostatnio ostro zaniedbałam się z komentarzami. Przepraszam;*
    To nie znaczy wcale, że nie czytam.
    Czytam i muszę przyznać, że ta opowieśc nadal jest zajebista. Nawet z tymi zawirowaniami.
    Nie kometowałam z czystego lenistwa + oceeny ; /
    Wybacz za moją zniewagę. Wiadomo, że dla każdego ,,pisarza,, ważna jest opinia innych. A ja to bezczelnie olałam. Zresztą, widzę że nie tylko ja tak robię.
    Lasencje ogarnijcie dupy. Jest nas 190 jak się nie mylę a komentarzy 90 . Żal dupę ściska i tyle. Zero poszanowania dla autora. 3,4 godziny pisania! Ogarniacie ile to czasu?! Plus poprawki( następna godzina) A my sobie czytamy i mamy wszystko gdzieś.Jesteście głupie i tyle. Ja też jestem głupia, ale bynajmniej potrafię się do tego przyznać -.-

    + W głębi duszy wiem , że sama masz ochotę nam tak powiedzieć , więc cię wyręczyłam <33 Nmzc xd ;*

    OdpowiedzUsuń