.

środa, 13 czerwca 2012

Rozdział 30

Kolejne dni minęły szybko mimo, że całe przesiedziałam w domu. Spałam do 11:00, śniadanie jadłam w południe, ścieliłam łóżko tuż przed przyjściem ojca i praktycznie całe dnie leżałam na kanapie na zmianę oglądając telewizję z czytaniem książek. Przez wszystkie dni padał śnieg, co jeszcze bardziej wpływało na mój smutek i przygnębienie. Jedynym plusem tego siedzenia było to, że nie musiałam patrzeć ani na Scott’a ani na Spencer’a. Ale co się odwlecze…to nie uciecze. Ślub zbliżał się wielkimi krokami, że zanim się obejrzałam był już piątek wieczór, czyli dokładnie dzień przed przyjęciem.
- Tato? Wiesz może gdzie wsadziłam tę…no wiesz…eee..taką małą…– Grzebałam w kartonach.
- Nie wiem co to takie ” tę…no wiesz…eee..taka mała…” – Spojrzał na mnie spode łba.
- Czarną torebkę tato. Jak mam ci ją jeszcze bardziej opisać?! – Powiedziałam z sarkazmem.
- Ale.. – Zaczął.
- Jak zwykle pomocny. Dzięki za pomoc. – Zmroziłam go wzrokiem.
- Skąd miałem wiedzieć! – Tłumaczył się.
- To był sarkazm tato. – Zaśmiałam się i szukałam dalej.
- Kurde. Znowu! – Odwrócił się i poszedł do kuchni.
Wreszcie znalazłam upragnioną torebeczkę kopetrówkę pudełeczko wysadzane cyrkonami i cekinami. Pasowała wręcz idealnie do sukienki, którą kupiłam na Florydzie a zapomniałam o tym wspomnieć. Buty miałam stare -  wysokie czarne szpilki. Poszłam na górę i sięgnęłam za telefon, żeby upewnić się czy aby na pewno Amy jutro do mnie przyjedzie i mnie uczesze. Sama nie dam rady się z tym wszystkim wyrobić. Na dodatek Lauren poprosiła mnie żebym przyjechała cztery godziny przed przyjęciem czyli o 13:00, żeby pomóc jej przygotować się psychicznie i pomóc jej się ubrać, bo nikomu jeszcze nie powiedziała o ciąży.
Uprasowałam sukienkę i powiesiłam na wieszaku w szafie, szpilki wypastowałam a do torebki schowałam chusteczki i gumę do żucia, z obawy, że jutro tata z rana zdąży całą zjeść. Następnie w łazience dokładnie ogoliłam nogi i wklepałam w nie balsam. Na twarz nałożyłam maseczkę zgodnie z poleceniem Amy, która jeszcze miała mnie umalować. Obiecałam jej, że nie będę siedzieć do nocy tylko położę się wcześnie dlatego punkt 22:00 leżałam już w łóżku.
Rano obudziły mnie przebijające się przez żaluzje promienie zimowego słońca a następnie pukanie do drzwi.
- Proszę! – Krzyknęłam zaspanym głosem.
Zza drzwi wyjrzała głowa Amy.
- A ty jeszcze w łóżku? Jest 10:00! – Weszła do pokoju w rękach trzymając małe kuferki.
- Już wstaję. – Zsunęłam się z łóżka przecierając oczy.
- Położyłaś się…
- Zgodnie z twoim poleceniem. – Dokończyłam.
- Dobra idź umyj włosy a ja się tutaj rozpakuję.
Udałam się, więc do łazienki zgodnie z prośbą a raczej z rozkazem. Umyłam dokładnie włosy i po 10 minutach wyszłam z powrotem do pokoju. Blat mojego biurka był całkowicie zastawiony produktami i przyrządami godnymi ekskluzywnego salonu kosmetycznego.
- Wow Amy widzę, że bardzo poważnie do tego podeszłaś. – Odchrząknęłam.
- Skoro mają być ludzie z całego świata, to musisz coś reprezentować. – Posadziła mnie na zielonym krzesełku.
Oparłam się wygodniej i zamknęłam oczy z nadzieją, że część czasu uda mi się przespać i rzeczywiście kilka razy udało mi się na chwilę zdrzemnąć. Za każdym razem, gdy się budziłam, Amy nadal się przy mnie krzątała, nie zaniedbując ani jednego centymetra kwadratowego mojej głowy.
Było wczesne popołudnie, kiedy do pokoju wślizgnął się tata.
- Jakieś czarne BMW stoi pod domem. – Powiedział.
- Czyżby Scott? – Pomyślałam.
Obróciłam się gwałtownie w stronę okna wyglądając na podjazd.
- Cheals! – Syknęła dziewczyna. – Chcesz do reszty popsuć moje arcydzieło?
- Przepraszam. – Zrobiłam psie oczy i posłusznie usiadłam na krześle.
- To co mam z nim zrobić? – Dopytywał się uporczywie ojciec.
- Powiedz, że góra 15 minut i schodzę. – Poinstruowałam ojca.
Amy kończyła już make-up nakładając na usta ostatnią warstwę błyszczyka. Skończywszy ze mną i uzyskawszy aprobatę ojca dla swojego dzieła przyniosła suknię i buty. Dziewczyna kazała mi wstać, by móc włożyć mi suknię, nie niszcząc przy tym fryzury i makijażu. Kiedy zapinała mi guziki na plecach, moje kolana trzęsły się do tego stopnia, że kaskady czarnej satyny zatrzymujące tuż przed kolanami, drgały niczym lustro wody na wietrze.
- Weź kilka głębokich wdechów. – Doradziła mi. – I zrób coś żeby serce ci tak nie waliło.
Posłałam jej najbardziej sarkastyczny uśmiech, na jaki było mnie stać.
- Nie musisz z nim rozmawiać. Po prostu usiądź i zapomnij pasy. Nie musisz się nawet na niego patrzeć. – Dodała.
- Spróbuję.
Dziewczyna po raz ostatni psiknęła lakier w moje włosy po czym wyszłam z zadymionego pokoju na dół stąpając ostrożnie po stopniach. Skupiałam się jednak bardziej na ruchach swoich płuc, licząc kolejne oddechy.
- Chealsy! A torebka?! – Wybiegła z pokoju dziewczyna.
- Ah..no tak. – Wróciłam się.
Zeszłam ponownie na dół gdzie czekał na mnie ojciec z wielkim lustrem.
- Dobra weź daruj sobie. – Minęłam go.
- Chealsy! No zobacz jak pięknie wyglądasz.
Westchnęłam i odwróciłam się spoglądając w swoje odbicie w lustrze. Wyglądałam zupełnie jak nie ja. Przypominałam raczej te sławne kobiety przechadzające się po czerwonym dywanie, gdzie ich skóra mieni się niczym milion diamentów w blasku fleszy.
- Wowww. – Wydusiłam.
- Mówiłem. – Puścił oczko. – A teraz leć bo minęło już dobre pół godziny. Życzę miłej zabawy. – Uchylił mi drzwi.
Minęłam próg i niechętnie skierowałam wzrok na czarny samochód stojący na podjeździe. Zatrzymałam się na ułamek sekundy chwiejąc się lekko po czym ruszyłam dumnym krokiem do auta. Wsiadłam od strony pasażera trzaskając drzwiami, zapięłam pasy, założyłam rękę na rękę i zwróciłam wzrok tuż przed siebie. Nawet na niego nie spojrzałam. I nie chciałam nawet tego robić.
- Dzień dobry Chealsy. – Przywitał mnie przyjemny głos.
Odwróciłam lekko głowę zdezorientowana.
- Pan Felix?! – Spytałam zdziwiona.
Mężczyzna zaczął się śmiać.
- Nie spodziewałaś się mnie co?
- Ja…ja przepraszam, bo ja myślałam, że to pański syn i… naprawdę mi głupio. – Jąkałam się starając wytłumaczyć moje zachowanie.
- Nic nie szkodzi. Lauren nie mogła nigdzie go znaleźć, więc poprosiła mnie. – Wzruszył ramionami. – Chyba nie jest tak źle co?
- Naprawdę przepraszam. – Spaliłam buraka i odwróciłam głowę.
Przez całą drogę ojciec chłopaka opowiadał mi jaki to jest dumny z córki i z jej planów. Cieszył się, że dzisiaj będzie już po wszystkim, bo ma dość tego całego zamieszania. Żalił mi się, że będzie mu brakować córki, która będzie na obcym kontynencie przez co mi stawały w gardle słowa powstrzymując się przed wygadaniem tajemnicy. Kiedy dojechaliśmy, wysiadłam z samochodu i pośpiesznie pobiegłam do domu witając na ganku gosposię i od razu skierowałam się do pokoju panny młodej. Zapukałam i ostrożnie weszłam do środka.
- Wreszcie jesteś! – Rzuciła mi się na szyje dziewczyna. – Już tu odchodziłam od zmysłów, że coś się stało.
- Nie… - Zaśmiałam się lekko. – Wszystko w porządku. Widzę, że jesteś już uczesana i umalowana, więc zostaje nam tylko ubranie ciebie i gotowe. – Założyłam ręce na biodra. – Ale najpierw marsz na godzinną drzemkę dla urody! – Popchnęłam ją w stronę łóżka.
- Ale Cheals…
- Ja wszystkiego dopilnuję. – Pocałowałam ją w czoło i wyszłam z pokoju.
Zeszłam korytarzem na dół i zobaczyłam kolejne schody prowadzące na taras. Po raz kolejny musiałam się z nimi zmierzyć będąc w mega wysokich szpilkach. Gdy tylko skończyły się zdradzieckie stopnie, zaczęłam się rozglądać po udekorowanym ogrodzie. Na ułamek sekundy zbiła mnie z pantałyku obfitość białych i pudrowo różowych kwiatów i długich pęków białych wstążek zwieszających się w girlandach. Powiodłam wzrokiem wzdłuż rzędów opatulonych satyną krzeseł, po czym przeniosłam wzrok na ołtarz, na którym łuk ślubny był ozdobiony żywymi storczykami i frezjami. Wszędzie pachniało kwiatami i zapachowymi świecami, które poustawiane były w lampionach wzdłuż krzeseł. Cały ogród wyglądał jak z bajki. Obok ustawiono ogromny biały namiot, w którym znajdowały się stoły zastawione jedzeniem i kryształową zastawą. Całe to przyjęcie urządzone było z wielkim rozmachem, nie patrząc na koszty. Wszyscy wynajęci pracownicy dopracowywali ostatnie szczegóły nawet członkowie rodziny. Wszystkim zależało, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Poszłam przywitać się z mamą Scott’a, która od razu zagoniła mnie do roboty przy zapalaniu świeczek. Niby takie przyjemne i lekkie ale jak się rozejrzałam było ich ponad tysiąc. Po godzinie poszłam z powrotem do Lauren, która drzemała jak aniołek, więc po cichu weszłam do garderoby, gdzie wisiała gotowa suknia. Okrążyłam ją dookoła bacznie się jej przyglądając i wyobrażając w niej siebie za kilka lat. Nie mogąc się dłużej powstrzymać zdjęłam kreacje z wieszaka i przyłożyłam do siebie. Spojrzałam w lustro i nie mogąc się opanować pociekła mi łza.
- Chealsy…. – Spytała nagle Lauren.
- Ja… tylko… - Spaliłam po raz kolejny buraka.
Odwiesiłam pośpiesznie suknie na miejsce i stanęłam tyłem do dziewczyny.
- Nie masz się czego wstydzić, to normalne. – Przytuliła mnie. – Zobaczysz, kiedyś sama będziesz w takiej kroczyć. Będziesz miała własny ślub, przyjęcie, gości, całą tą atmosferę. Ale wiesz co? To chyba nie jest najważniejsze. Od dziecka mama mi powtarzała, że małżeństwo w pewnym sensie przypomina solidny, złoty zegarek dziedziczony od pokoleń. Patrzy się na niego i się go po prostu ma, ale można mieć też zwyczajny, kupiony za 20 dolarów zegarek kwarcowy, zrobiony z gumy i plastiku, który nie wymaga ani czyszczenia, ani przechowywania w specjalny sposób, a przecież chodzi rewelacyjnie. Taką złotą piękność trzeba codziennie nakręcać, regulować, raz po raz zanosić do zegarmistrza, żeby przeczyścił mechanizm…Taki piękny zegarek to rzadkość, ale przecież gumowy i tak chodzi lepiej, nie wymagając przy tym żadnego zachodu. Różnica polega na tym, że zegarek za 20 dolarów pewnego dnia po prostu przestaje chodzić i można to wówczas tylko wyrzucić i kupić nowy. Zawrzeć małżeństwo z rozsądku znaczy w większości wypadków zebrać wszystek swój rozum dla popełnienia najbardziej szalonego czynu, jakiego dokonać może człowiek. Małżeństwo to dzielenie we dwoje problemów, których by się nie miało gdyby się było samemu. Tak, więc widzisz żadna frajda tylko droga przez mękę. –Zaśmiała się.
- Taa. – Westchnęłam.
- Dobra pomóż mi się ubierać bo została tylko godzina. – Wzięła suknię i siłą wypchnęła mnie do pokoju.
Zdjęła ubrania zostając jedynie w koronkowej białej bieliźnie. Stanęła na podeście po czym ostrożnie założyłam jej suknie.
- Nie uciska cię nigdzie? – Spytałam dopinając perłowy guzik na plecach.
- Na razie nie. – Pogłaskała się po brzuchu. – Zobaczymy jak będzie po obiedzie.
- Lauren, rodzice Philip’a przyjechali i chcą cię zobaczyć. – Wpadł z impetem do pokoju Scott ubrany w czarny smoking.
Gwałtownie odwróciłam twarz i skuliłam się poprawiając opadającą na ziemie suknie.
- Mogą przyjść jak najbardziej. – Pokiwała głową. – Cheals przyniesiesz mi wodę z dołu? Proszę.
- Już idę. – Uśmiechnęłam się i wyszłam z pokoju mijając Scott’a, który przepuścił mnie drzwiach.
Wyszłam na korytarz i udałam się schodami na dół. Miałam przed oczami tą sytuację sprzed kilku dni, kiedy to wybiegłam z płaczem z domu. Lekko mnie na tę myśl wzdrygnęło. Scott schodził za mną ostrożnie mrucząc coś pod nosem.
- Kelsy! – Krzyknął nagle.
- Odwróciłam gwałtownie głowę reagując na imię prawie identycznie wymawiane jak moje.
Scott jednak przyspieszył kroku i płynnym krokiem zeskoczył ze schodów wprost w ręce dziewczyny. 
*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*
No i proszę rozdział 30! Tym razem dłuższy i spędziłam nad nim pare wieczorów.
Dzięki za trzymanie kciuków za WOS :) Przesiedziałam w szkole 2 godziny czekając na poprawę, weszłam na dziesięć minut po czym muszę jeszcze jutro przyjść -,- 10 godzin w szkole nie ma co -,-
Następny rozdzialik już w sobotę wieczorem jak zawsze :)
Ostatnio myślałam nad rozwinięciem wątku któregoś z jej przyjaciół ale nie mam pomysłu, może WY jakieś macie?? :)
Miłego czytania :)

524599_10150703687834412_132631900_n_large

Tumblr_lmfw5ovlsf1qfoemxo1_500_large

Tumblr_lsi7v40chk1qbkb3no1_500_large

Tumblr_ldsrv6tqij1qcqw92o1_500_large




52 komentarze:

  1. cudoooownyyy :D
    czekam do tej soboty ;)
    ♥♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Co to za dziewczyna?! :D
    Podoba mi się i czekam na kolejny.:*

    OdpowiedzUsuń
  3. No rondel ta całą pieprzoną Kelsy ! -,-
    On ba być z Chealsy, a nie z jakąś Kelsy -,-
    Grrr.. Ale tak ogółem to rozdział mi się podoba a ten Scott niech w końcu ogarnie tą tłustą dupe i idzie przeprosić Chealsy ! XD
    Bosz ale ja to przeżywam.. :D
    Czekam na następny :)
    Pozdrawiam Wiki. <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuje się pod tobą:D
      Sorry że tak krudko ale brak czasu związany z ostatnimi powturkami...
      Dobrze ze to już sie konczy...
      Pozdrawiam:D

      Usuń
  4. Jejka. Już się nie mogę doczekać tej soboty. Uwielbiam twoje opowiadanie! A z tym wątkiem, to może być dobre. Np. o Amy.
    Całusy,
    Nat.

    http://truehistoricandagain.blogspot.be/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak zawsze zarąbisty rozdział. Jak przeczytałam ten fragment, gdzie Scott wołał tą " Kelsy " no to najpierw pomyślałam, że pomyliłaś się i zamiast Chelsey napisałaś Kelsy. Potem się skapłam o co chodzi i śmiałam się z jej imienia. Hahahhaa no zobaczymy jak się to wszystko dalej potoczy. Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na nn. :)
    Ps. Powodzenia w szkole!

    OdpowiedzUsuń
  6. Czekam na następny rozdział :D
    a ten jest wyrąbisty

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam Twoje opowiadanie no!

    u mnie również nowy rozdział: http://nie-po-kazdej-burzy.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  8. No super rozdział . Trochę się zdziwiłam tym , że Scott ma inną , a może to rodzina ? Czekam z niecierpliwością na następny .

    OdpowiedzUsuń
  9. CUDO, MEGA, Idealny :D
    czekam z niecierpliwością na NN :D
    pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  10. OMG! Tak się cieszę że znów pojawił sie kolejny genialny rozdział!
    kocham twojego bloga:***
    Czekam na kolejny:*

    OdpowiedzUsuń
  11. Pomysłowe!
    Powodzenia na WOSie ;d

    OdpowiedzUsuń
  12. Hahaha.. Też myślałam że to jakaś literówka z tą Kelsy ;D ogólnie to spoko rozdział ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super :D
    Widać , że się napracowałaś. Bardzo to doceniam.
    Ten Scott to zwykł babiarz a tak mówił, że kocha Chealsey i wgl..
    Mam nadzieję, że spencer bedzie na slubie albo cos... i pogodzi sie z Cheals :P
    Czekam na nexta ♥

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam nadzieję że Cheals w końcu będzie z Spencerem :))!
    Nie mogę się doczekać Sooobooty !! :D
    Rozdzialik super !! Opłacało się czekać ;)! Zawsze jak kończę czytac to mam taki niedosyt ;pp
    Dasz radę w sql ;)!

    OdpowiedzUsuń
  15. HAHHA ŚWIETNY Z NIECIERPLIWOŚCIĄ CZEKASM NA NASTĘPNY :)
    ŻYCZĘPOWODZENIA NA woSIE :d
    DZISIAJ AKURAT MIAŁAM KONKURS Z wOSU, WIĘC WIEM JAKI TO BÓL UCZENIA SIĘ wosU ")))))
    kOCHAM cIĘ <3<3<3<3<3
    sPENCER'OWA

    OdpowiedzUsuń
  16. !!!!!!!!!!!!JA CHCE LEWIS'A!!!!!!!!!!!!!!!!!

    OdpowiedzUsuń
  17. czekam na następny rozdział :) genialny! :3 nowy rozdział na ; http://fuck-my-life-forever.blogspot.com/ :) zapraszam . +

    OdpowiedzUsuń
  18. Zapraszam na mojego bloga, jest na nim kolejny rozdział mam nadzieje ,że się spodoba ->http://lookingforlifewithoutemotions.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  19. Przykro mi, ale żadnym pomysłem ci niestety nie pomogę. Ufam, że ty i tak wpadniesz na jakiś genialny pomysł ;)
    Jeszcze bardziej przestałam lubić Scotta po tym rozdziale. :/ Szkoda mi Chealsy, chyba do końca nie wie jak ma się za to wszystko zabrać. Ciekawi mnie czy nie będzie żadnej afery na tym ślubie...? ;) Ale chaotycznie piszę. Mam nadzieję, że mnie jakoś zrozumiesz. A co do tych twoich godzin spędzonych w szkole, to nie przejmuj się, bo ja nie mam lepiej. Ale jakoś trzeba przetrwać! ;)
    Więc trzymaj się, a ja będę czekać na nowy rozdział...

    OdpowiedzUsuń
  20. Cudowny rozdzial, oddaj troche telentu... Teraz czekam najbardziej na slub i mam nadzieje ze przebiegnie spokojnie ;) Scott mnie powala na kolana....A co do rozbudowania jakies postaci to moze by tak wybrac Lewisa czy tez Lauren ? wiem nie jestem zbyt madra ale mozna cos pokabinowac, szczegolnie z nim. Dobra ja sie zamykam A ! Mam nadzieje ze wytrzymasz w szq trzymam kciuki ;*

    OdpowiedzUsuń
  21. O matko ale ty genialnie piszesz, rozdział poprostu cudowny!!!
    Ja też nie mogę się doczekać, kiedy Chealsy pogodzi się ze Spencerem... :D
    Czekam na kolejny rozdział :))

    OdpowiedzUsuń
  22. z każdym rozdziałem zakochuje się coraz bardziej ;)
    ale ze Scotta jest dupek ! a może na przyjęciu weselnym zjawi się Lewis ? i jakaś akcja między nim a Scottem ;> ?? ale to już pozostawiam dla Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
  23. No!! Pięknie, moja droga. Rozdział genialny, wprost cudowny. Fajnie się go czytało. Masz talent.
    Oby na weselu było spokojnie, oby nikt nie popsuł uroczystości. ;p
    A Scott mnie wkurza. Zachowuje się jak jakiś laluś, za przeproszeniem.

    Jeśli chodzi o rozbudowanie postaci, to radziłabym Chelsea :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Niech zadzwoni po Lewisa. Albo niech on sam do niej przyjedzie na ślub. Spens i Scot będą zazdrośni a to i dobrze;p jej też sie coś od życia należy.
    DAJ COŚ Z LEWISEM!

    OdpowiedzUsuń
  25. Moim skromnym zdaniem Chealsy powinna skupić się na Lewisie, bo to dalej nie ma sensu.. Przecież to ze Scott'em to nie ma przyszłości :( Dziewczyna powinna dać mu wreszcie powód do zazdrości, niech wie co stracił!
    Rozdział jest fantastyczny, genialny i ogółem mistrzowski i profesjonalny :) Z niecierpliwością czekam na następny ;***

    http://beyourseeelf-lifestyle.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  26. Uhuhu super rozdział .!
    Jestem wielką fanką tego opowiadania ♥

    Dopiero zaczęłam pisanie więc proszę o uwagi :
    http://podoslonacienia.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  27. Swietny rozdzial! Juz nie moge doczekac sie tego slubu. Szkoda, ze jest jakos wczesnym popoludniem, bo tak to swieczki w lampionach doskonale oswietlalyby ogrod. Byloby baaardzo romantycznie. :')
    Czekam na kolejny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz ślub może trwać do późna także może będą romantyczne chwile ;P Ale masz racje fajnie by to wyglądało ♥
      Ann

      Usuń
  28. haha :d jak koleżanki wyżej również myślałam, że zrobiłaś literówkę, a potem wtf ?! ;x Kelsy ?! hahaha

    rozdział mega <3 czekam na nastepny.
    pozdro.xde

    OdpowiedzUsuń
  29. rozdział mistrzowski.
    już nie mogę doczekać się ślubu.
    jestem mega ciekawa kto to jest ta cała Kelsy??
    czekam na next'a i zapraszam do mnie. ; ]]

    OdpowiedzUsuń
  30. Z ręką na sercu mówię, ze nie lubię Chelsey! Wkurza mnie. Ha ha ha. Problemy Liv Horan. Moim zdaniem Lewis jest niezłym dupkiem, a Scott jest prześwietny! :3 Kocham kolesia, rly. A i ciekawi mnie kto to jest ta Kelsey! ;3 Pewnie namiesza ;3 [directionstory-second-life.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  31. Świetny rozdział, najbardziej ciekawi mnie kim jest Kelsey a raczej jak wygląda, charakter itp. bo kim jest to się akurat mogę domyślić chociaż z twoją wyobraźnią to nigdy nie wiadomo. Piszesz po prostu bosko, już czekam na NN. xxx

    theychangedmylife.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  32. Hm nowa postać? Zrób z niej kuzynkę Scott'a. Nie wprowadzaj wątku z jej przyjaciółmi. Trudno będzie się wtedy połapać.
    Rozdział ciekawszy od poprzedniego.

    OdpowiedzUsuń
  33. Dopiero zaczełam czytać fajnie się zapowiada :P
    zapraszam do mnie
    http://zawsze-there-gdzie-you.blogspot.com/2012/06/rozdzia-4.html#comment-form

    OdpowiedzUsuń
  34. Rozdział jest cudowny ♥
    http://loveelife-trzeci-wymiar.blogspot.com/

    Niech Cheals zabierze Amy na Florydę. Oczywiście Lewis będzie udawał, że nadal mu zależy, ale tak na prawdę będzie po cichu spotykał się z Amy. Kiedy wrócą do domu, Chealsy się o wszystkim dowie i jedyną osobą jaka przyjdzie jej do głowy, aby się zwierzyć, to Spencer^^ Wypłacze mu się i jakoś tak wyjdzie, że wylądują razem w łóżku. Chealsy będzie w ciąży, a dziewczyna Spancer'a powie mu, że udawała z tą całą ciążą. W ten sposób Cheals będzie nosiła dziecko podwójnie naznaczonych. Moim zdaniem resztę powinnaś sb sama dośpiewać ♥

    OdpowiedzUsuń
  35. świetny rozdział ;p
    czekam na następny

    OdpowiedzUsuń
  36. zajebiscie piszesz ; o
    genialnie !! ; ***
    piszesz po mistrzowsku .. ; *
    zapraszam do mnie : in-thearmsofanangel.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  37. AAAAAAAAAAAAAAAAAAAA! KOCHAM CIĘ, KOCHAM I JESZCZE RAZ KOCHAM! JA CHCĘ JUŻ NASTĘPNY! :) W OGÓLE FAJNE AKCJE ZE SPENCEREM SIĘ TERAZ DZIEJĄ! ONI MAJĄ BYĆ RAZEM XD xx

    OdpowiedzUsuń
  38. Bajerancki . :D Nie mogę się doczekać kolejnego .:D ♥

    OdpowiedzUsuń
  39. świetny blog <3 zapraszam do rejestracji http://shinybox.pl/?ref=3c745a1 ;d

    OdpowiedzUsuń
  40. świetny rozdział, dodaj zdjęcia sukienki i butów ! koniecznie :D

    OdpowiedzUsuń
  41. Kurw rozdział zajebisty ;D ale trochę wkurzył mnie Scott jak mógł tak szybko znaleźć sobie pociesznie, ahh ... <3czekam na kolejny ;**;**

    OdpowiedzUsuń
  42. Świetnie piszesz ! :))
    Ogólnie zajebisty rozdział ! ♥

    http://inlifethereisonlyonedirection.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  43. zapraszam do siebie, jest już III rodział! -> http://hungry-for-affection.blogspot.com/ - Blanca xx

    OdpowiedzUsuń