.

niedziela, 6 maja 2012

Rozdział 19

Rano obudził mnie dzwonek mojego „ukochanego” budzika. Nie obijając się zbytnio wstałam z łóżka i poszłam do łazienki. Po porannej toalecie stanęłam przed szafą obmyślając strój do szkoły. Z okazji urodzin chciałam się ubrać jakoś odświętnie, jednak po 15 minutach dumania padło na czarne rurki i vansy i jeansową koszulę. Włosy zostawiłam w artystycznym nieładzie lekko spryskane lakierem. Na policzki nałożyłam róż a tuszem pociągnęłam lekko rzęsy. Gotowa zeszłam na dół. Ojciec jak zwykle pojechał już do baru. Poszłam do kuchni gdzie wyjęłam mleko z lodówki a następnie zrobiłam sobie tosty. Wyszłam do salonu i postawiłam talerz na stole obok zaadresowanej do mnie koperty. Usiadłam na krześle i wgryzłam się w tosta. Obróciłam kopertę w dłoniach i dokładnie się jej przyjrzałam. Otworzyłam ją i wyjęłam ze środka list. Zaintrygowana wczytałam się w tekst:„Nie zamierzam Cię przygnębiać tym, że kolejny rok z Twojego życia minął i nieustannie zbliżasz się do końca swoich dni. Nie będę owijał w bawełnę ale po prostu robi się z ciebie powoli stary dziad i tyle. Nie będę Cię, więc zanudzać jakimiś życzeniami w stylu wszystkiego najlepszego…dużo zdrówka…samych szóstek…NIE! Urodziny to żaden powód do radości (z wyjątkiem prezentów)ale nie załamuj się tylko pomyśl sobie, że niektórzy mają gorzej np.: mają po 21 lat i mogą legalnie zatruwać swój organizm alkoholem i tytoniem, albo czymkolwiek dozwolonym od 21 lat. I co w tym takiego fajnego? Żadna frajda, co innego iść do sklepu i kupować alkohol będąc niepełnoletnim, dzięki temu sklep może dostać karę za sprzedaż alkoholu nieletnim – I TO JEST WŁAŚNIE FAJNE. Albo co zabawnego jest w tym, że możesz sobie zrobić prawo jazdy i zupełnie legalnie jeździć samochodem po mieście – to nie jest wcale zabawne. Zabawne byłoby jeżdżenie samochodem ojca, bez jego pozwolenie i bez żadnych papierów, które upoważniają Cię do prowadzenie jakiegokolwiek pojazdu – TO JEST COOL! Fajne jest też to, że gdy zrobisz sobie tatuaż, rodzice zaczynają gadkę typu: BĘDZIESZ SPAŁ POD MOSTEM. No i właśnie to jest fajne. Że te wszystkie gadki są rzucane na wiatr, bo do 18 roku życia rodzice się Tobą opiekują. Co jest, więc takiego fajnego w tym, że się starzejemy? Nic! Po prostu nic! Chcę dla Ciebie jak najlepiej i na pewno o tym wiesz. Mam nadzieję, że jesteś i będziesz na tyle rozsądna, żeby pokierować swoim życiem. Ale póki co przeżywasz najpiękniejszy okres i do pewnych rzeczy dorastasz. Nie staraj się być dorosłym, bo to wcale nie jest takie fajne jak ci się wydaje. Tak, więc ciesz się młodością póki możesz! Tata." Cała złość do niego po wczorajszej kłótni w mgnieniu oka zniknęła. W oczach miałam łzy. Te życzenia były naprawdę pisane od serca. Najlepsze jakie można było sobie wymarzyć. Spostrzegłam, że w kopercie oprócz listu znajdują się jakieś kluczyki. Wzięłam je do ręki i nacisnęłam guzik. Usłyszałam odgłos dochodzący sprzed domu. Zerwałam się z krzesła i wyszłam na dwór. Przed garażem stał samochód obwiązany czerwoną wstążką.
Wzięła mnie za rękę i poszłyśmy do drugiego pokoju.
- O ja pierdziele. – Krzyknęłam.
Nie był to wprawdzie jakiś super extra nowiutki samochód ale o dziwo przypadł mi do gustu. Bodajże był to Ford Taurus bardzo popularny wśród amerykańskich przeciętnych nastolatków i którego mój tata od miesiąca zachwalał. Wsiadłam do środka i spojrzałam na zegarek na desce rozdzielczej.
- Cholera!
Świetnie miałam 5 minut na dojście do szkoły.
- Za Chiny nie wyrobię się w 5 minut. Nawet gdybym biegła. – Walnęłam pięścią w fotel.
Zdecydowałam, że nie ma co iść do szkoły na kawałek pierwszej lekcji w dodatku matematyki. Nie mogłam też jechać do szkoły samochodem, bo po szkole Scott miał mnie gdzieś zabrać. Nie chciałam zostawiać auta na parkingu całą noc. Wysiadłam z auta i weszłam z powrotem do domu. Dokończyłam śniadanie po czym pozmywałam naczynia i odpaliłam laptopa. Przejrzałam szybko facebook’a, na którym roiło się od życzeń urodzinowych. Przez 20 minut uwinęłam się z podziękowaniami a następnie wzięłam torbę, założyłam kurtkę i wyszłam na zewnątrz. Było już dosyć chłodno i padał lekki śnieg. Końcówka listopada, a dokładnie 21 listopada. W dodatku miasteczko leży na północy USA a stan graniczy z Kanadą. Zapięłam kurtkę pod szyję i ruszyłam do szkoły. Po 15 minutach byłam na miejscu. Weszłam do szkoły równo z dzwonkiem. Zdjęłam kurtkę i ruszyłam na lekcje. Hiszpański minął szybko tak samo jak angielski. Czekając na następną lekcje wreszcie spotkałam się ze znajomymi.
- Hej! Gdzie ty byłaś? Nie było cię na matmie. – Krzyknęła Lizzy.
- A zaspałam i poszłam dopiero na drugą lekcję.
- Upiekło ci się, bo facet zrobił niezapowiedzianą kartkówkę. – Wtrąciła Amy.
- Oooo kogo ja tu widzę. – Podszedł do mnie Scott ubrany w biały luźny t-shirt i czarne rurki. – Wreszcie panna Chealsy zaszczyciła nas swoją obecnością.
- Tak tak głuptasie. – Przytuliłam go i ukradkiem spojrzałam na dziewczyny, które stały jak wryte czekając na wyjaśnienia.
- Wszystkiego najlepszego! – Powiedział uwodzicielskim głosem i uśmiechnął się.
Zarumieniłam się lekko i wydusiłam z siebie słowo „Dziękuję”
- Taki tam drobny upominek ode mnie. – Wcisnął mi w dłonie małe pudełeczko.
- Nie musiałeś….
- To twoje urodziny. Czekaj o 12:00 pod szkolą. Zrywamy się z lekcji, bo gdzieś cię zabieram. – Pocałował mnie w policzek i wyszedł z sali.
- Ale.. – Zaczęłam.
- Lepiej zobacz co to jest. – Zaproponowała zaciekawiona Amy.
- No już!
Usiadłyśmy w ławce we trzy rozpakowywując prezent. Miałyśmy akurat zastępstwo bo babka od muzyki zachorowała.
- A co jeśli to pierścionek? – Powiedziała podekscytowana Lizzy.
- Lizzy zgłupiałaś?! Oni są razem od 2 dni! – Wywróciła oczami Amy.
- My nie jesteśmy nawet razem! – Spojrzałam na nie.
- Jeszcze nie. – Wyszczerzyła się Lizzy.
- Dobra nie gadaj tylko otwieraj! – Warknęła Amy.
Otworzyłam delikatnie srebrne pudełeczko obwiązane różową satynową wstążką. W środku znajdowała się mała srebrna zawieszka w kształcie litery „C” wysadzana cyrkoniami.
- Fiu fiu no to się postarał. Jakieś dziadostwo za 3 $ na bazarze. – Skrzywiła się Lizzy. – Zetrze ci się po 2 dniach.
- Przesadzasz. No ale fakt on na za bogatego nie wygląda. – Poparła ją Amy.
- Poza tym umiem rozpoznać tandetę. – Dodała Lizzy.
- A czy to ważne! – Krzyknęłam. – Liczy się gest.
Wyjęłam zawieszkę z łańcuszkiem i zawiesiłam na szyi.
- Hmm no z daleka nie widać, że podróba. – Powiedziała Lizzy mrużąc oczy.
- Możesz się już zamknąć? – Zmroziłam ją wzrokiem.
- Skończmy ten temat! – Wrzasnęła Amy. – Wychodzimy dzisiaj do tego klubu co mówiłaś?
- No właśnie. Możemy pojechać tam grupką tylko bez Polly oczywiście. Ja, Scott, Ty, Lizzy, Dean i Dave i już.
- To o której?
- Nie wiem kiedy wrócę… Hmm może niech każdy sam dojedzie i spotkamy się na miejscu o 20:00. Ale my możemy pojechać razem. To wpadnijcie o 19.00– Zaproponowałam.
- Ok. – Powiedziały chórem.
Lekcja dobiegła końca a następna minęła zanim się obejrzałam. Przez cały czas zastanawiałam się dokąd zabiera mnie Scott. Obstawiałam jakąś kawiarnię za miastem albo zwyczajny spacer. W końcu nadeszła upragniona 12:00, więc zgodnie z planem udałam się za tyły szkoły gdzie czekał na mnie Scott.
- No wreszcie. – Powiedział przyciągając mnie do siebie lekko całując.
- Woźna nie chciała uwierzyć, że idę po wypracowanie z angielskiego. No ale już jestem. – Objęłam go za szyję. – Powiesz mi gdzie mnie zabierasz?
- Wszystko w swoim czasie kochanie. – Wziął mnie za rękę i zaprowadził na parking.
Wsiedliśmy do auta i ruszyliśmy z piskiem opon. Jechaliśmy praktycznie całą drogę ponad 120 km/h.
- Zawsze tak szalejesz? – Spytałam trzymając się kurczowo pasów.
- Szaleję? – Zaśmiał się. – Teraz akurat wlokę się jak ślimak.
- Czyżby? Powiesz mi w końcu gdzie jedziemy?
- Do moich rodziców. – Spojrzał na mnie, żeby zobaczyć moją reakcję.
- Do twoich rodz-dziców? – Wykrztusiłam.
- W końcu idziesz do mojej siostry na ślub, a jak powiedziałem mamie, że przyjdę z dziewczyną to chciała cię poznać. – Uśmiechnął się.
- No ale mogłeś powiedzieć to bym się jakoś ogarnęła. – Powiedziałam zdenerwowana.
- I byś dwie noce przed spotkaniem nie spała? Oj Cheals to tylko moja mama. Nie jest żadną wiedźmą. – Zaśmiał się.
- No ale jak ja mam się zachowywać?
- Masz być sobą i tyle. Nie chciałem czekać, bo teraz mają dużo zamieszania z tymi przygotowaniami, a jeszcze ojciec jutro wylatuje do Brazylii i wróci tuż przed ślubem.
- To jeszcze spotkam się z twoim ojcem?! – Krzyknęłam przerażona.
- I siostrą. – Wyszczerzył się.
- Świetnie.
- Zła jesteś na mnie? – Spojrzał na mnie smutny.
- Nie. Po prostu zestresowana jestem.
- Wszystko będzie dobrze. Jesteśmy prawie na miejscu.
- To żeś mnie pocieszył. – Spojrzałam na niego spode łba.
Skręciliśmy w jakąś boczną dróżkę prowadzącą w głąb lasu. W między czasie zaczęłam szukać w torbie jakiegoś błyszczyku albo dezodorantu. Cokolwiek!
- No to jesteśmy. – Samochód zatrzymał się.
Podniosłam głowę do góry i wyjrzałam za okno.
- O….MÓJ….BOŻE?! Mówiłeś dom a nie pałac!. – Wpatrywałam się w posiadłość.
Normalnie mnie zamurowało. Staliśmy na podjeździe przed ogromną pięknie oświetloną rezydencją. Ściany pokryte były białą farbą a dach ułożony był z szarych dachówek. Tylko czubek jednego stożka był szklany. Wszędzie było mnóstwo dużych szklanych okien. Całą posiadłość otaczały zielone krzaki i drzewa i idealnie przystrzyżona trawa. Do drzwi wejściowych prowadził ganek, na którym stały dwie wysokie, marmurowe kolumny. A to był tylko początek, front domu.
- ‘To jak musi w takim razie wyglądać tył domu i całe wnętrze’ – Pomyślałam.
- Kim wy do cholery jesteście?! – Krzyknęłam.
- Ludźmi. – Uśmiechnął się łobuzersko. – Chodź lepiej do środka. – Wziął mnie za rękę i siłą zaprowadził do domu.
Zadzwonił do drzwi przez co ja zaczęłam się cała trząść.
- Wszystko będzie dobrze. – Pocałował mnie w czoło.
- Łatwo ci mówić. – Przygryzłam wargę.
Drzwi lekko się uchyliły po czym Scott przepuścił mnie i weszłam do środka.
- Cześć Ronnie. – Rzucił do kobiety Scott.
Odwróciłam się i zobaczyłam pulchną kobietę w stroju pokojówki.
- Dzień dobry. – Uśmiechnęłam się.
Kobieta kiwnęła głową po czym udała się do kuchni. Idąc za rękę ze Scott’em wyszłam na taras.
Pominę już opis całego wnętrza. Było ono jeszcze bardziej zdumiewające i zapierające dech w piersiach.
- Witaj mamo. – Scott podbiegł do kobiety i ucałował ją. – To jest właśnie Chealsy. – Wskazał na mnie.
- Dzień dobry. – Podeszłam i uścisnęłam dłoń kobiecie lekko się uśmiechając.
Kobieta wcale nie wyglądała na matkę dwójki prawie dorosłych dzieci – raczej na świeżo po ślubie. Była wysoką, szczupłą, niebieskooką blondynką. Jednak w ogóle nie przypominała „zrobionej” plastikowej mamuśki. Włosy miała upięte w koka, z którego gdzie niegdzie wystawały kosmyki kręconych włosów. Była ubrana w jasno beżową sukienkę, biały sweterek i czarne baletki. Wyglądała na kobietę z klasą.
- Miło mi panią poznać. – Powiedziałam. – Jestem Chealsy Mein.
- Susane Wednesburry Oj mnie również. Scott tyle o tobie opowiadał. – Uśmiechnęła się pogodnie.
- To ja zostawię was na chwilę same i zaraz wracam. – Scott spojrzał w moje przerażone oczy, które krzyczały żeby mnie samej nie zostawiać.
- To świetnie. Porozmawiam sobie z Chelasy a potem pójdziemy do twojej siostry. – Powiedziała matka tuląc mnie do siebie.
Skierowałyśmy się w stronę małego domku na tyłach ogrodu spacerując powoli po żwirowej dróżce.
- Długo jesteście już razem? – Spytała.
- Właściwie to my nie… - Zaczęłam.
- Rozumiem. – Zaśmiała się. – Boi się zapytać.
- Nie o to chodzi. To raczej ja jestem ostrożna.
- Wiesz szczerze zdziwiłam się kiedy Scott powiedział, że przyjdzie na ślub z dziewczyną. Jesteś pierwsza, którą przyprowadził do domu. To dobry chłopak. Zasługuje na kogoś o dobrym sercu. Nie skrzywdź go. Tyle razy już cierpiał przez to, że inne chcą tylko jego pieniędzy. – Spojrzała na mnie wzrokiem pełnym bólu.
Zaczęło mnie skręcać w żołądku. Przecież ja go cały czas okłamuje! Krzywdzę go cały czas tyle, że on o tym nie wie. Może teraz już tak nie jest ale na pewno na początku było.. to na dyskotece. Miałam ochotę wybuchnąć płaczem, gdy tylko na myśl nasunął mi się skrzywdzony Scott. Gdyby się o tym wszystkim dowiedział…. Nie darowałabym sobie tego.
- Wiem Scott opowiadał. – Wykrztusiłam. – Ja dowiedziałam się praktycznie przed chwilą.
- To dobrze. Ma nauczkę. – Spojrzała tajemniczo. - No jesteśmy na miejscu. Lauren możemy wejść?! – Krzyknęła pukając do drzwi.
Nikt nie odpowiadał. Kobieta nacisnęła klamkę i weszła do środka.
- Gdzie ona jest.. – Wymamrotała pod nosem. – Lauren!
- Chyba tam.. – Wskazałam palcem na rozmawiającą przez telefon na balkonie dziewczynę.
- A miała przymierzyć suknie! Chodźmy do niej.
Szybko wróciłyśmy do domu mijając kręte korytarze. Szukałam Scott’a jednak ten jakby zapadł się pod ziemię.
Susane weszła z impetem do jednego z pokoi.
- Co ja ci mówiłam?! Miałaś przymierzyć suknie czy nie trzeba poprawiać.
Dziewczyna pośpiesznie się rozłączyła i weszła do pokoju.
- Przepraszam mamo ale dzwonił Philip i powiedział, że delegacja się przedłużyła i nie wraca w piątek tylko musi jeszcze lecieć do Francji i będzie dopiero w środę przed ślubem. – Wytłumaczyła dziewczyna.
Przez ten cały czas kiedy tłumaczyła się ja nie mogłam się nadziwić jej urodzie. Była bardzo podobna do matki tyle, że była jeszcze wyższa i szczuplejsza. Taki sam odcień blond włosów, tyle, że jej złociste długie fale miękko spoczywały na plecach. Ubrana w białą koszulkę polo i czarne rybaczki, stała z gracją niczym prawdziwa modelka.
- Dopiero? I zostawia nas z tymi wszystkimi przygotowaniami? Świetnie. – Kobieta złapała się za głowę. – Zaraz wracam pójdę się napić wody.
Zostałyśmy same w pokoju.
- Jestem Chealsy Mein. – Uśmiechnęłam się do dziewczyny.
- Lauren Wednesburry. Siostra Scott’a. – Podała mi dłoń.
- Gratuluję ślubu.
Dziewczynie posmutniała twarz.
- Coś się stało? – Spytałam.
- Powinnam się cieszyć bo to najważniejszy dzień w moim życiu a dzięki mamie już szczerze nie chcę tego całego zamieszania.
- A co robi nie tak?
- Według niej powinnam skakać ze szczęścia, że będę miała tak wystawne wesele, tyle osobistości ważnych z całego świata. Nawet rodzina z Norwegii przyleci specjalnie. Do tego chce żebym wszystkiego dopilnowała, wybrała tort, zamówiła kwiaty, pojechała do pastora, upewniła się czy aby na pewno wszyscy goście dotrą na czas i była przy tym wypoczęta i uśmiechnięta. – Odparła zrezygnowana
- Mama chce dla ciebie jak najlepiej. Chce żeby wszystko się udało i żebyś pamiętała ten dzień jako najlepszy w twoim życiu. Na pewno wspomina swój ślub i chce ci dać to, czego na nim zabrakło. Takie ukryte pragnienia. Wymaga tyle od ciebie ale na pewno ma równie dużo pracy tutaj. Pomyśl, że za niespełna 2 tygodnie będzie po wszystkim i obie będziecie się z tego śmiać. A póki co pokaż, że ci zależy i zrób jej przyjemność. – Doradziłam.
- Tak.. tylko naprawdę jeszcze tyle do zrobienia a tak mało czasu. Poza tym wszystko co ja wybiorę musi zaakceptować mama.
- Jeśli chcesz to mogę z tobą pojechać i pozałatwiać te wszystkie sprawy. – Zaproponowałam.
- A chciałoby ci się? – Zrobiła błagalne oczy.
- Jasne. Nie ma sprawy. – Uśmiechnęłam się.
- Dziękuje! – Rzuciła mi się na szyje. – A teraz chodź pokażę ci suknie.
*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*
Aaaa! Przepraszam wszystkich ale ostatnio nie mam za bardzo weny do pisania. Obiecuję, że w najbliższym czasie dodam jakiś nowy wątek lub coś ze Spencerem. Kurde myślałam, że polubicie Scott'a a tu widzę w głosowaniu, że nadal Spencer wygrywa. 
Chciałabym wszystkim podziękować za komentarze. Szczegónie moim ukochanym czytelniczkom. 
+ Przepraszam za zmienienie adresu ale niestety było to konieczne. Zadecydowałam o tym z dnia na dzień z powodów prywatnych. O mały włos a usunęłabym bloga :(
++ Kolejny postaram się dodać w środku tygodnia bo niestety zaczęła się szkoła a kolejne rozdziały to narazie szkice, które trzeba rozbudować.
Miłego czytania <3



35 komentarzy:

  1. To nie tak, że my nie lubimy Scott'a, bo zrobił się z niego naprawdę spoko koleś. Po prostu uważamy, że Spencer jest fajniejszy ;) Rozdział jak zwykle świetny. Życzę weny i czasu na pisanie.

    Zapraszam do siebie:
    http://thereasonforthatsmile.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. Podoba mi się i czekam na kolejny.:D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tam wolę Scott'a :)
    PROSZĘ NIECH C. NIE ŁAMIE MU SERCA :d

    OdpowiedzUsuń
  4. jak zwykle zajebisty rozdział!!
    ja bardzo lubię Scott'a ale i tak sądzę, że Chealsy i Spencer są dla siebie stworzeni ; DD
    czekam na next'a, mam nadzieję, że już niedługo ; ]]

    OdpowiedzUsuń
  5. Scott jest taki sobie niech on będzie z Emili , a Chealsy z Spencerem <3
    daj watek z tą trójką jedności :*
    Kocham Cię i twoje opowiadanie <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny rozdział :) Bardzo mi się podoba, nie myślałam ze Scott jest bogaty ;o

    OdpowiedzUsuń
  7. Boski! Zresztą jak zawsze jest zajebisty! Dodawaj kolejny jak najszybciej! Już nie mogę się doczekać!:**

    OdpowiedzUsuń
  8. To jest Genialne!!!:):)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeju *_* zakochałam się w tym opowiadaniu < 3

    OdpowiedzUsuń
  10. matko! zajebisty rozdział. ;D
    nie mogę się już doczekać kolejnego. ;*
    życzę weny. <3

    katy97

    OdpowiedzUsuń
  11. A ja wlasnie bardzo lubie Scotta. :) Ma fajny charakter i przede wszystkim kocha bardzo Chealsy czego jak mi sie wydaje - Spencer nie umial dokonac. Nie chce zeby Cheals go zostawila dla Spencerka, ktory laskawie, nagle ja pokocha.
    Wydaje mi sie, ze wszystkie dziewczyny, ktore mowia, ze wola Spencera sa takiego zdania poniewaz Spencer byl pierwszy, przedstawiony w jak najlepszym swietle. No nie wiem. Ale w kazdym razie Scott jest swietny i Chealsy moglaby go pokochac. :>
    Rozdzial bardzo fajny - zadnej nudy. Swietnie piszesz.
    Czekam na kolejny. <3

    PS. Fajne obrazki pod rozdzialem. :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Super <3
    Ja też bardziej polubiłam Scotta. Naprawdę kocha Chealsey a nie to co Spencer.
    Czekam na nexta ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny rozdział! Scott jest ok, ale i tak wolę Spencer'a. Nie mogę się doczekać tego ślubu! Czekam na kolejny ;*

    OdpowiedzUsuń
  14. świetnie ;D Po tym jak zabrał ją do domu jakoś rozwiały mi się wątpliwości co do niego ; d świetniee ;* ;*

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja jestem za Scott'em. ; D Widać, że chłopakowi zależy. ^^

    OdpowiedzUsuń
  16. Ooooo *_*. Uwieeelbiam twoje opowiadanie ;d.

    Zapraszam na swoje ;d.



    http://iloveyoumorerap.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  17. Rzadko wpadam na blogi, o jakieś innej tematyce niż moje, nie dlatego, że jestem psychofanka, bo nie.. Przyznam nie interesowałam się tym za bardzo, ale zmieniam zdanie. Twoje opowiadanie jest cudownee..;** Kurcze, czeka mnie mnóstwo nadrabiania, ale zrobię to z największą przyjemnością. ;) Tak, więc czytam i czekam na kolejny.; ))
    Pozdrawiam.;)

    OdpowiedzUsuń
  18. czy jest mozliwosc streszczenia dotychczasowych rozdzialow?? :) jestem tu nowa :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziewczyno, ty czytaj je wszystkie tego nie da sie strescic. Tylko stracisz. :>

      Usuń
  19. O wow rozdział zajebisty :) Mi tam sie podoba ten Scott i widać, że coś czuje do Chelsy :):) A te życzenia dla niej od taty :) Kurde super ;) Masz dziewczyno talent do pisania czekam z niecierpliwością na kolejny <3 <3;**

    OdpowiedzUsuń
  20. rozdział świetny, jak zwykle ; D
    czekam na następny ;p

    OdpowiedzUsuń
  21. Boski :D Czekam na następny :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Świetny rozdział , wielbię twoje opowiadanie .

    OdpowiedzUsuń
  23. Jak to ,,widzę że nie polubiłyście Scott'a" ! Jak on zostanie zraniony to ja tego nie czytam! Już bym wolała,żeby on ją zdradził czy coś.. błagam ! I zauważ, że ankieta jest dość wyrównana ;d
    Powody osobiste... czyli
    -albo rodzice
    -albo znajomi ze szkoły
    Skąd ja to znam ;d
    Ale z drugiej strony to brakuje mi tu Spencera ; o

    OdpowiedzUsuń
  24. Niech ojcem dziecka Emily będzie Scott a Spencer wruci do tej dziewczyny

    OdpowiedzUsuń
  25. Scott Scott Scott! ! ! Niech z nim będzie:D

    OdpowiedzUsuń
  26. Zaje*iste! ♥
    Mega, mega, mega.!
    Ja tam chce ,żeby ona była ze Scottem:D;D
    Blog jest cudny *-*

    OdpowiedzUsuń
  27. Rozdział genialny.
    Zresztą jak każdy Twój.
    Na krótko niestety zapuściłam się i nie czytałam Twoich rozdziałów. Na szczęście już wszystko nadrobione :)
    Naprawdę blog genialny i świetny.
    Kocham :)

    OdpowiedzUsuń
  28. Świetny rozdział. :D Świetny blog. :D

    OdpowiedzUsuń
  29. Nowy rozdział na blogu :*
    http://madeinparadise1d.blogspot.com/
    Zapraszam do komentowania :) Miłego czytania !

    OdpowiedzUsuń
  30. Nie mogę się oderwać, genialnie piszesz. /Brygida.

    OdpowiedzUsuń
  31. Cool blog! Iѕ уour theme сustom madе οr did уou dοwnloaԁ it
    from somеωhere? A design liκе yourѕ with a fеω
    ѕimple tωeeks wоuld really makе
    my blоg jump out. Please let me know where you got уour
    theme. With thanks

    Alѕο visit my homeρage Suggested Resource site

    OdpowiedzUsuń