.

niedziela, 1 lipca 2012

Rozdział 36


Rozejrzałam się po pokoju, w którym panowały egipskie ciemności. Stałam zdezorientowana nie wiedząc, co robić. Podeszłam do stojącego obok stolika i zapaliłam lampkę. W pokoju zrobiło się jaśniej, ale pokój jak był pusty tak jest. Zmrużyłam oczy, które raziło ostre światło i dalej wpatrywałam się w pustą sofę, na której znajdowała się równo złożona pościel. Przysiadłam na oparciu kanapy i gniotłam w dłoniach kołdrę, która była jeszcze przesiąknięta zapachem chłopaka. W pewnej chwili przyszło mi na myśl, że Lewis mógł pójść do Spencer’a. Jednak za moment wykluczyłam tę możliwość, bo i tak nie znał jego adresu i raczej nie był by zdolny, żeby coś takiego zrobić. Nie zmieniało to faktu, że zniknął bez słowa. Poszłam do kuchni, którą również przejechałam wzrokiem. Wyjęłam z szafki szklankę i nalałam sobie do pełna soku pomarańczowego. Usiadłam przy stole i stukałam paznokciami w rytm po drewnianym blacie sącząc przez słomkę chłodny sok. Nagle moją uwagę przykuła biała kartka z długopisem leżąca tuż za bukietem storczyków, które ojciec kupił ostatnio na targu. Wyciągnęłam rękę po kartkę, która jak spostrzegłam, była zaadresowana do mnie. Zdziwiona odstawiłam szklankę na bok, po czym wczytałam się w tekst listu.

Droga Chealsy,
Pamiętam ten dzień, w którym się poznaliśmy. Siedziałaś na ławce sama wpatrując się w dal, co chwila mamrocząc przekleństwa pod nosem. Byłaś zła. Wyczułem to na wylot. Mimo to podszedłem niepewnie, lekko speszony, ale pomyślałem, że w końcu raz się żyje. Widząc natręta byłaś lekko podirytowana i chciałaś mnie spławić, ale ja się nie dałem. Pamiętam każde słowo, które padło z twoich ust, każdy uśmiech, którym mnie obdarzyłaś, każde spojrzenie, które na mnie skierowałaś, każdą chwilę, którą ze mną spędziłaś. Na zawsze te piękne wspomnienia będą tworzyły część mnie. Przepraszam, że muszę się z tobą żegnać w ten sposób ale nie mam wyjścia. Nie jest mi łatwo, uwierz. Nadal znaczysz dla mnie bardzo dużo i dlatego tu przyjechałem, ale muszę zrobić to, co powinienem był zrobić wcześniej.
Gdy wyjechałaś było mi źle. Opisywałem ci już to wszystko wcześniej ale tak już mam, że mówię to co czuję. Nie mam już siły wypatrywać ciebie wśród tłumu na zatłoczonych alejkach. Czekać godzinami na choćby jedną wiadomość czy telefon. Nie chciałem już tego, więc przyjechałem. Nie obchodziło mnie jak dojadę, liczyło się tylko jak szybko będę mógł cię zobaczyć. Wiedziałem, że masz chłopaka, bo wspominałaś o tym, ale ja uparcie trzymałem się swoich przekonań. Po zastaniu ciebie z tamtym chłopakiem nie wiem, czemu ale miałem wrażenie, że zrobiłaś to specjalnie, aby wzbudzić we mnie jeszcze większą zazdrość. Poczułem, jakby świat specjalnie chciał dać mi w kość. Dobrze wiedziałem, że to niemożliwe, bo nie wiedziałaś o mojej wizycie.
Naprawdę nie chcę się łudzić i żyć złudzeniami. W każdym bądź razie to w jaki sposób się zachowałaś i jak mnie potraktowałaś, to chcę żebyś wiedziała, że to bolało i to bardzo. Byłem dla ciebie zabawką na jedną noc, takim pocieszeniem. Nie będę ci już tego wypominać i ponownie tego roztrząsać, bo sam już nie dam rady. Postaram się zapomnień o tym co czuję, chociaż to trudne. I tak długo odwlekałem tę decyzje, łudząc się, że być może zadzwonisz. Muszę zacząć tak jakby ciebie nie było. Wierzę, że uda mi się to. Zawsze będziesz gdzieś w moim sercu, mimo tego, że będę się starał o tobie nie myśleć.
Wiem, co sobie o mnie myślisz. Jakiś tam gościu, którego poznałaś na wakacjach bezpamiętnie się zakochał i pisze listy o 1:00 w nocy wyznając ci miłość. Może to banalne, ale jest różnica pomiędzy „Kocham Cię” – na żywo, a „Kocham Cię” – wysyłając sms. Wiem głupi jestem, bo piszę o końcu, a tak naprawdę to nawet początku nie było. Ale jeśli wierzysz w miłość od pierwszego wejrzenia, to…ona powinna sama ci wszystko wytłumaczyć. Może kiedyś, kiedy zrozumiesz, dojrzejesz jeszcze coś będzie między nami, bo we mnie nadal tli się iskierka nadziei. Zrozumiesz, jak cholernie mi na tobie zależało. Wyjechałem i nie wrócę. Zadzwonili z lotniska, że zwolniło się miejsce, więc pewnie kiedy czytasz ten list, jestem już na Florydzie na lotnisku.
Pamiętaj, że zawsze będziesz w moim sercu i proszę cię abyś i ty nie zapomniała o mnie. Życzę ci szczęścia przede wszystkim w miłości. Żegnaj.
Lewis

Z kształtu liter w liście można było odczytać jak bardzo się spieszył. Liczne skreślenia, dopowiedzenia i nieskładność wskazywały na to, że pisał to, co przyszło mu na myśl. Ostatnie zdania były napisane wyraźnie dużo ciemniejszym tuszem przez to, że tu właśnie dociskał najbardziej długopis do kartki.
Po przeczytaniu łzy pociekły mi po policzkach niczym dwa płynące z wolna strumienie. Krople powoli skapywały na kartkę papieru, na pojedyncze słowa, na których tworzyło się morze łez. Odsunęłam list od siebie i siedząc nadal przy stole, położyłam głowę na blacie chowając w dłoniach twarz. Mimo, że łzy nadal spływały, ja ani razu nie zaszlochałam. Czułam jedynie w sercu złość i wstręt, do siebie. Dzięki temu zrozumiałam jak bardzo go skrzywdziłam, zresztą nie tylko jego. Wcześniej nie widziałam tej „zabawy”, w którą grałam z chłopakami. Rozkochałam w sobie trzech na raz nie widząc w tym nic złego. W rzeczywistości złem okazało się kłamstwo i nieszczerość. Nie chciałam żeby tak dalej to się potoczyło, dlatego zdecydowałam wszystko wyjaśnić ze Scott’em i Spencer’em. Chociaż moje serce należy już do Spencer’a to Lewis i Scott również w nim pozostaną…
Nie wiem czy się uspałam, czy tak długo pogrążona byłam w myślach, ale zanim się obejrzałam za oknem wschodziło powoli słońce. Dzisiaj miała przyjechać mama, akurat z pomocą przy pieczeniu ciasta. W związku z tym, że cały wczorajszy dzień się obijałam, dzisiaj czekało mnie sprzątanie domu w ekspresowym tempie. Zeskoczyłam ze stołka i zaparzywszy sobie świeżą kawę, poszłam na górę. Wzięłam szybki prysznic i wskoczyłam w dresy. Wyjęłam ze schowka na korytarzu całe wiadro różnych detergentów, szmatek i szczotek. Zaczęłam od posprzątania swojego pokoju, który był ogarnięty przez moje siedzenie w domu i sprzątanie z nudów. Przetarłam tylko okna, wyniosłam śmieci, pościeliłam łóżko i odkurzyłam podłogę, a do szafy powiesiłam nowy zapach. Następny był pokój taty, w którym zeszło mi się dłużej, przez bałagan w szafie i wyciąganie powciskanych w szpary między materacem a łóżkiem, pustych opakowań po chipsach. W końcu po uporaniu się ze wszystkim i puszczeniu pralki z masą jego brudnych skarpetek zeszłam na dół. Zaczęłam od kuchni, gdzie było najwięcej chyba szorowania. Pracę przerwał niespodziewany dzwonek do drzwi. Wrzuciłam gąbkę do wiadra z wodą i zdjąwszy żółte gumowe rękawiczki pobiegłam do hallu. Uchyliłam drzwi i zobaczyłam stojącego Spencer’a z grobową miną.
- Hej. Coś się stało? – Spytałam, wpuszczając go do domu.
- Sam o to chciałem zapytać. – Odparł. – Gdzie on jest? – Rozejrzał się po salonie.
- Pojechał w nocy. – Oznajmiłam zwięźle krzyżując ręce na piersi.
- Na Florydę?
- Zwolnił się bilet to poleciał. – Wzruszyłam ramionami.
- Nic ci nie zrobił? – Zdjął kurtkę.
- Niee no, co ty. Pogadaliśmy, parę rzeczy wyjaśniliśmy i tyle. – Poszłam do kuchni gdzie wróciłam do szorowania kafelek.
- Martwiłem się całą noc i w pewnym momencie chciałem już iść do ciebie i sprawdzić czy wszystko okej. – Oparł się o blat stołu spoglądając na mnie z czułością. – Cały czas trzymałem pod ręką telefon, na wypadek jakbyś dzwoniła.
- Oj Spencer… - Podeszłam do niego. – Ale nic mi nie jest widzisz? – Rozłożyłam ręce.
- Powiesz mi? – Zmienił temat.
Spuściłam głowę w dół i oparłam się czołem o jego tors.
- Czyli nie? – Westchnął.
- Powiem,…ale nie wiem jak zacząć.
Chwycił mnie za ramiona i zmusił do spojrzenia w oczy.
- Od początku. – Zaproponował.
- Pojechałam do mamy na Florydę..- Zaczęłam. – Musiała iść do pracy, więc korzystając z okazji poszłam się przejść na miasto. Chciałam odreagować po kłótni ze Scott’em. Natrafiłam na mecz siatkówki i usiadłam na trybuny. Zaczepił mnie Lewis i zaczęliśmy gadać i gadać i potem poszłam z nim i z jego kolegami na obiad. Byli naprawdę spoko. Po jedzeniu rozdzieliliśmy się, a Lewis zaproponował, że pokaże mi nocne życie Florydy. Przeszliśmy się po ulicach z klubami i weszliśmy do tego, który nam najbardziej odpowiadał. Weszliśmy na parkiet, tańczyliśmy aż w końcu zaczęliśmy się o siebie ocierać. Jakiś palant popchnął mnie i wpadłam na Lewis’a przez co nasze usta dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Zaczęliśmy się całować i… - Przerwałam, żeby zobaczyć reakcje Spencer’a.
Ten jednak słuchał mnie ze stoickim spokojem dokładnie wszystko analizują.
- I w końcu poszliśmy do łazienki. Zamknęliśmy się na klucz…a reszty powinieneś się domyślić. – Zarumieniłam się. – Ja naprawdę nie chciałam żeby tak wyszło, tyle, że wtedy tak bardzo potrzebowałam bliskości tak tęskniłam za tym wszystkim.. – Kręciłam głową starając się wytłumaczyć. – Wiem nie powinnam była, w ogóle, co mi do głowy strzeliło. Pewnie masz mnie za jakaś dziwkę i kłamcę, bo oszukałam Scott’a poniekąd go zdradziłam i w ogóle. – Histeryzowałam. – Scott się o tym dowiedział przez głupiego sms i przez to zerwaliśmy, nie chciałam ci powiedzieć, bo nie chciałam stracić też ciebie. A na tobie mi najbardziej zależy. Ale skoro mam ponieść tego konsekwencje to proszę możesz wyjść i nie wracać. – Wskazałam na drzwi. – Zrozumiem.
- Uspokój się głuptasie. – Pogłaskał mnie po plecach z uśmiechem na twarzy.
- Dlaczego nie idziesz? Nie jesteś zły? – Podniosłam wzrok.
- Nie jestem zły. To znaczy uważam, że to, co zrobiłaś było nieodpowiedzialne z twojej strony i Scott miał prawo tak zaaragować, ale ja nie mogę żywić do ciebie urazy, bo nie byliśmy wtedy razem.
- Naprawdę? – Spojrzałam mu w oczy obejmując go w pasie.
- Naprawdę. – Uśmiechnął się i przytulił mnie mocno.
- Przepraszam i tak. Ja wiem, że powinnam była ci powiedzieć, ale po prostu się wstydziłam. – Wtuliłam twarz w tors.
- Spokojnie. Ważne, że przynajmniej teraz się przyznałaś.
- Taa. – Mruknęłam.
- No, co? – Pocałował mnie w czoło. – Lepiej późno niż wcale. A jeszcze takie małe pytanie. Kochasz go?
Zastanowiłam się nad tym pytaniem, szukając jakiegoś podtekstu lub haczyka, ale znając chłopaka, było to czyste pytanie opierające się na ludzkiej ciekawości.
- Nie. Nie kocham. – Odparłam stanowczo. – To był jednorazowy wybryk, którego nie zamierzam już nigdy popełnić.
- Nigdy nie mów nigdy. – Zaśmiał się.
- Poza tym. – Podniosłam głowę. – Ja już kogoś kocham i nie mam zamiaru tego zmieniać. – Wspięłam się na palcach będąc na wysokości jego twarzy.
- Tak? – Uniósł brew. – Kogo?! Mam czuć się zazdrosny?
- No nie wiem nie wiem. Boję się, że pobijesz mi tatę… - Zaśmiałam się.
- Tatę powiadasz.. Ej to nie fair.- Zaczął mnie gilgotać.
- Owszem. Tata to mój ziom i właśnie wrócił do domu. – Wychyliłam głowę i wyjrzałam za okno. – Wejdzie za 4…3…2…1…- Rozległ się dźwięk dzwonka.
Pobiegłam do drzwi i otworzyłam tacie, który wyglądał na wyczerpanego.
- Hej skarbie. – Wymamrotał dając mi buziaka w czoło. – Cześć Lencer. – Machnął ręką do Spencer’a.
To imię będzie chyba do śmierci przekręcał.
- Dzień dobry! – Krzyknął chłopak.
- Co robicie dzieciaki? – Spytał odkładając kawałek tortu na stolik.
- Sprzątam dom. Właściwie zaczęłam. – Oznajmiłam.
- Dobra.. – Machnął ręką przeczesując wzrokiem kuchnię. – Idę się położyć. Nie rozrabiajcie i nie hałasujcie zbytnio. – Wszedł po schodach na górę.
Wróciliśmy z powrotem do kuchni, która była jednym wielkim pobojowiskiem. Spojrzałam na stertę brudnych naczyń i lodówkę głęboko westchnęłam.
- No dobra. To bierzemy się do roboty. – Klasnął w ręce widząc moje niezadowolenie, po czym sięgnął za szmatkę i zaczął szorować szafki.
- Nie wygłupiaj się. – Spojrzałam na niego spode łba. – Siadaj i w najlepszym porządku możesz się ewentualnie poprzyglądać.
- No nie wiem jak chcesz, ale potem czekam na solidne podziękowania. – Puścił mi oczko, po czym wrócił do mycia.
*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*_*
No i już wakacje i zaledwie 3 rozdziały do końca pierwszej części. I tu mam problem, bo nie wiem na czym zakończyć. Jakieś propozycje?
Szczerze to myślałam, że wraz z wakacjami przyjdzie do mnie wolny czas. A wyszło tak, że całe dnie nie ma mnie w domu i znowu zarywam noce xd No ale czego się dla was nie robi :)
+ Kolejny rozdział dodam we wtorek
550392_4161803173881_946265015_n_large

Photo-photography-fan-20180510-500-333_large

35 komentarzy:

  1. Oooo nowy rozdział, nie mogłam się już doczekać...
    Jak zawsze rozdział super, tylko 3 rozdziały o matusiu :(
    To czekam na następny :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo fajny rozdział ;)
    już nie moge doczekać się następnego rozdziału ♥
    Ann

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak zawsze świetny rozdział! Czekam na kooooleeeejny! :))
    http://eysoulsister.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. rozdział jak zwykle świetny i czekam na następny ! :D

    OdpowiedzUsuń
  5. swietny czekam na nastepny
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. OMG! Jaki zajebisty!
    Trochę mi szkoda Lewisa,ale i tak wolę Spencera!
    Czekam na kolejny z niecierpliwością i mam nadzieję że pojawi się jak najszybciej:**

    OdpowiedzUsuń
  7. Ajjj jak ja kocham Spencera <3 <3 fajnie że nie ma urazy do Cheals jak to mówi tata Chealsy fajny ten Lencer :D

    OdpowiedzUsuń
  8. świetny , świetny , świetny :***
    sory nie mam czasu mecz
    prosze daj cos jeszcze o tej magii <3<3
    Spencer'owa

    OdpowiedzUsuń
  9. Kolejny fajny rozdział. Miło się Lencer zachował... Bo w koncu wtedy nie byli razem ;d

    OdpowiedzUsuń
  10. Super rozdziała nie mogę się doczekać następnego

    OdpowiedzUsuń
  11. No no wresz cie bedzie ze Spencerem dziekuje!

    OdpowiedzUsuń
  12. Jesteśzajebista!
    W końcu cos ze Spencer Uwielbiam cie! :D ♥♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Tak na prawdę to nie mam pomysłu na zakończenie pierwszej części. Powinnaś chyba sama zadecydować. Tak sądzę. Wiesz pewno już że kocham Ciebie i twoje opowiadanie. Nie mogę się doczekać następnych rozdziałów.

    OdpowiedzUsuń
  14. Nooo i Spencer jest zajebistyy! ;)
    Już go lubbię;p
    Nie rozpisuje się, bo mecz jest trzeba obejrzeć.
    Do następnegoo;p ;)

    OdpowiedzUsuń
  15. Mam nadzieje, że jak skończysz tego bloga to od razu zaczniesz pisać drugiego! nie mogę się doczekać wtorku :D

    ZAPRASZAM love-janoskians.blogspot.com ! ;)

    OdpowiedzUsuń
  16. Też uważam, że nie powinnaś wywierać presji jeśli chodzi o komentarze. Nie to powinno być najważniejsze, chociaż też ważne. No ale cóż...
    Rozdział fajny, dobrze, że wyjaśniła wszystko Spencerowi. Zdziwiła mnie jego reakcja ;)
    Pomysłów dla ciebie nie mam, sądzę, że sama najlepiej dobierzesz odpowiednie zdarzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Świetny rozdział.<3 Czekam na kolejny.:*

    OdpowiedzUsuń
  18. zajebiście.!!
    Chealsy i Spencer - jaram się. *.* niech w końcu będą razem.
    a co to Lewis'a do sądzę, że dobrze zrobił wyjeżdżając.
    czekam na next'a. ; ))

    OdpowiedzUsuń
  19. uwielbiam tatę Chealsy i to jego "cześć Lencer" jest prześwietne ;D
    A 1. część możesz skończyć na rozmowie gdzie Chealsy wyjaśnia wszystko Scott'owi i się godzą ;)

    OdpowiedzUsuń
  20. Wiesz jak bardzo chciałabym umieć pisać tak jak ty? Ja się przymierzam do napisania książki od bardzo dawna i jeszcze mi się nie udało. Myśliałam że to ja pisze genialnie ale czytając twojego bloga to przestałam już tak uważać. Mam nadzieje że chociaż spodoba ci się to co ja napisałam.

    http://przypadkionedirection.blogspot.com/

    I dziękuje bo dzięki tobie znów zrozumałam jakie jest życie

    OdpowiedzUsuń
  21. Aaaawww, no po prostu kocham :D
    Jak ja kocham to: 'cześć Lencer' xD Jest świetne ;D
    Czekam na kolejny rozdział i proszę nie kończ tego opowiadania, b jak skończysz to co ja będę robić?! Ok, zapraszam do mnie, na drugiego bloga w związku że pierwszy zawieszony :D http://we-will-always-love.blogspot.com/
    Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  22. Aaa! Spencer <3
    Uwielbiam go!

    Rozdział bardzo fajny. Tata Chealsy jest świetny, taki na luzie. Oj, jakby mój tata był taki wyluzoway itd...
    A tak na marginesie, cieszyłabym się, gdyby Chels i Spencer byli parą. Tak fajnie do siebie pasują, no! :)

    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  23. Kurna, świetnie piszesz! Bardzo mi się podoba i nie mogę doczekać się następnego. Mam nadzieję, że jak skończysz 1 część to dalej będziesz coś pisać ;p

    [1d-offcamera.blogspot.com]

    OdpowiedzUsuń
  24. No i znowu kolejny genialny rozdział :)

    OdpowiedzUsuń
  25. ku**a.!

    ja chce zeby ona wyjasnila wszystko ze Scottem i z nim byla.! z spencer , lencer czyy jak mu taam. ( xDD ) tooo..on i tak ma juz ta swoja posrana emily . -.- '

    zajebiscie piszeesz.! <3

    OdpowiedzUsuń
  26. Hmm ciekawy rozdział, szkoda mi sie zrobiło Lewisa bidulek. Dawaj szybko nastepny;)

    OdpowiedzUsuń
  27. Niesamowity rozdział! Po prostu wspaniały :D
    Nie mogę się doczekać następnego;)

    http://mysecretsaresecret.blogspot.co.uk/
    http://isthereonlyonedirection.blogspot.co.uk/

    OdpowiedzUsuń
  28. Kocham to :) Proszę dodaj szybko następny :) Pozdrawiam

    P.S zapraszam:
    http://onedirectionblog-1d.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  29. DOBRZE MALEŃKA ŻE SIĘ POSŁUCHAŁAŚ I USUNĘŁAŚ TO POWALONE "dodam nowy słodki rozdzialik jak będzie 60 słit komci i 45000 wejść;*"
    BRAWO! W KOŃCU JEST TAK JAK POWINNO BYĆ.;)

    OdpowiedzUsuń
  30. dawaj mi tu szybko nowy rozdział :)
    wgl. trochę dziwnie wyszło z Lewisem ,no ale cóż i tak wolę Spencer'a
    aa i u mnie już nowy rozdział więc zapraszam ; http://strawberryendjelly.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  31. no dawaj, dawaj ten nowy <3
    wiem, że burze, ale już się doczekać nie mogee <3 ;p

    OdpowiedzUsuń
  32. kurde no dawaj mi tu nowy rozdział i to w trybie now!
    szkoda, że spławiłaś Lewisa, bo szczerze mówiąc zauroczył mnie. :) no co tu dużo mówić. Piszesz bosko, wspaniale, niesamowicie, ale stwierdzam, że po takiej ilości przeróżnych komentarzy z dużą pewnością już wiesz.
    już nie mogę się doczekać kolejnego.! <3
    Twoja wielka fanka:
    -A. xoxo

    OdpowiedzUsuń